 |
|
Wiesz co czuję? Smutek, rozczarowanie, złość i żal. Lecz nie do końca to dominuje w moim ciele. Bo widzisz, nauczyłam się nowych rzeczy, nauczyłam się wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Nauczyłam się uśmiechać. Kiedyś tego nie robiłam, a teraz? Nie ma sekundy, aby z mojej twarzy nie znikał uśmiech. Nie ma momentu, kiedy zobaczysz złość wymalowaną na mojej twarzy. Nie wyczytasz więcej ze mnie tych negatywnych emocji. Nie poczujesz, że coś złego się ze mną dzieje. Nie, nie odkryjesz we mnie już nic. Zmieniłam się, bardzo się zmieniłam. Dziś jestem przeciwieństwem dawnej dziewczyny, która jeszcze dwa miesiące temu we mnie 'siedziała'. Teraz nie narzekam na życie, ale cieszę się tym co jest. Czerpię z tego najwięcej radości, ile mogę, bo wiem, że jeżeli nie zrobię tego teraz, to nigdy nie zdobędę się na większą odwagę, aby odciąć od siebie przeszłość.
|
|
 |
|
myślę pozytywnie, nic mnie nie wkurwi dzisiaj, idę, po prostu idę, spacer to dobry zwyczaj, wdech i kurwa wydech, i do dziesięciu zliczam, tlen rzekomo uspokaja, więc się nim upajam, śmiech to zdrowie, więc chodzę z uśmiechem na mordzie jak pajac :)))
|
|
 |
|
rośnie nadzieja, nie mam nic do powiedzenia, chciałabym to poczuć, dotyk przeznaczenia, jeszcze nie teraz, ale zobaczysz mnie z bliska, w końcu ta miłość, nie może być platoniczna:))))))))))))
|
|
 |
|
"twoje oczy, to ratunek, przepraszam, że tak wolno, ale inaczej, nie umiem" !!!!!
|
|
 |
|
chciałam zrobić coś, ale nie wiedziałem jak, ciągle gryzło sumienie, mówiło: "ej, weź ogarnij"
|
|
 |
|
nie wiem czy to ja, czy świat zwariował, bo mimo upływu czasu nadal wierzę w jej słowa.
|
|
 |
|
wiesz, zawdzięczam Ci naprawdę wiele, bo pomogłaś mi, choć częściej Cię widziałem, jak miewałem gorsze dni
|
|
 |
|
pamiętasz, mówiłem ci że nie mam nic, jakie nic? mam ciebie główny powód by żyć
|
|
 |
|
jak wbiłem to piłem i tak póki mogłem ustać, gdy mało mówiło serce za dużo krzyczały usta,kurwa!
|
|
 |
|
im rzadko kiedy ufam,upadł wizerunek dawno, od prawdy chcieli uciec ,uciekając w kłamstwo
|
|
 |
|
Ludzie mnie nie znają, nie pamiętają, że istniałam w ich życiu. Nie mają pojęcia, że są chwile kiedy to boli. Takie nagle ich odejście, zniknięcie, zamilknięcie. Cisza z ich strony przedziera się przez ściany mojego pokoju. Cisza zajmuje całe moje serce, sprawiając przy tym, że częściej czuję się samotniej. Próbuję z tym jakoś żyć, a momentami staram się walczyć, ale co z tego jeżeli nikt nie jest w stanie zapełnić smutku, który rozdziera się po mojej duszy?
|
|
|
|