 |
|
nie mam serca, wiesz, chyba mi wypadło, kiedy schylalem sie, zeby zapierdolic sobie wiadro
|
|
 |
|
już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem, bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku, bo już nie potrafię kochać ziemską miłością, bo jestem bardzo zmęczony, nieopisanie wycieńczony
|
|
 |
|
nie miałem planów. nie miałem pojęcia co robię, dokąd zmierzam, świat był dziwnym i dokuczliwym miejscem
|
|
 |
|
łączy nas więcej niż miłość, dlatego powiedz mi wreszcie za jakie grzechy można przy tobie umrzeć,
kochanie
|
|
 |
|
chciałbym zrozumieć człowieka, który skacze z szesnastego piętra i w locie krzyczy: nie ma śmierci
|
|
 |
|
ale nie mogę dłużej słuchać ich.. dziś jestem sam, sam siedzę tu, myślę o tych, którzy tak źle życzą mi znów
|
|
 |
|
wiesz, niektórym zależy, by mówić o tym, co sami przeżyli, ale do tego trzeba coś przeżyć i nie mówię o śmierci chomika, czy rozstaniu z dupą, bardziej o podaniu ręki w innym świecie kilku trupom. nie chodzi mi o żadne narkotyki, czy alkoholowe nawyki, lecz o emocje, którym nie potrzebny jest przypis. ja nie wywyższam się, bo żeby być tam, gdzie dotarłem przede wszystkim będzie potrzebny ci dystans, wiesz, sam na tym skorzystasz też, bo to czysta rzecz, wtedy wyjdzie ci coś więcej niż wyciskacz łez
|
|
 |
|
Może nie umiem być już ani trochę lepszy, lecz jeśli to nie jest miłość, to chyba Bóg jest ślepy. Przecież jest między nami tyle fajnych rzeczy, kurwa, co się z nimi stało? Nie wiem. Kiedy? Chcę jej powiedzieć, że dla mnie jest najlepsza, zrzucić wszystko z blatu stołu i się pieprzyć, ale spogląda na mnie, nawet się cofa i nie chce żebym mówił o tym, żebym próbował, i nie chce żebym patrzył tak na nią, prosto w oczy, bo nie chce musieć mówić mi, że już mnie nie kocha..
|
|
 |
|
we wtorek blondyna, ruda może być w czwartek w piątek szatynka, w weekend brunetka. i robią mi dobrze, i robię im dobrze, siedzą przy mnie jak na gwoździu nie mogą się oprzeć
|
|
 |
|
czasem obracam się i czuję w powietrzu twój zapach i nie mogę, kurwa, nie mogę nie wyrazić tego potwornego kurewsko koszmarnego fizycznego bólu, kurewskiej tęsknoty za tobą
|
|
 |
|
był miłością mojego życia. taką prawdziwą miłością, która się zdarza tylko raz, wszystko przed nią to zapowiedzi, wszystko po niej marne podróbki
|
|
 |
|
oszaleć, zabić się czy ciągnąć dalej?
|
|
|
|