 |
|
jesteśmy wolni, możemy iść
|
|
 |
|
nie mam serca z kamienia, miewam wyrzuty sumienia, choć na mojej twarzy skruchy nie ma, boże przebacz
|
|
 |
|
nie spaliłem żadnych zdjęć. miałoby to jakiś sens? dawno się zerwała wieź, miedzy nami nie ma niej
|
|
 |
|
podaj mi rękę, nie mów, że nie kochasz, Twoje łzy traktuje, z przymrużeniem oka
|
|
 |
|
na chuj było zarzekać się by razem biec do celu?
|
|
 |
|
nigdy Cie chyba nie było, Ciebie nigdy nie widziałem, nigdy nawet nie myślałem tyle o tym, bo nie chciałem, nigdy nie chce już Cie poznać, nigdy nie chce widzieć Ciebie, nigdy nie byłeś mi ojcem, nie interesujesz mnie.
|
|
 |
|
samotność to chyba mój najgorszy wróg, bo nawet gdy nie jestem sam to czuje ją znów
|
|
 |
|
i słucham i wątpie i chuj tam pierdole to
|
|
 |
|
zrób coś dla nas, skończ kłamać, co ćpałaś znów? ktoś znalazł coś na nas, spierdalam już
|
|
 |
|
i nie mogę uwierzyć, że ja czuje tyle a ty nie czujesz nic. naprawdę nie czujesz nic?
|
|
 |
|
prędzej zobaczysz czerwone oczy, niż czerwony dywan
|
|
|
|