 |
Nieporozumieniem był fakt , że Bóg Nas połączył, a później tak drastycznie od siebie oddzielił.
|
|
 |
Brązowe polokowane włosy. Ciemna karnacja. Szczupła. Niska. Słodka twarzyczka z uśmiechem. Wiecznie skulona, przestraszona, a zarazem czarująca. Niepewna siebie, ale uparta. Ambitna. Wiedząca czego w życiu chce. Marzycielka. Kobieta mojego życia.
|
|
 |
Czekałem - nie przyszłaś. Ufałem - zawiodłaś. Kochałem - nienawidziłaś. Marzyłem - pozbawiałaś złudzeń. Umarłem - bawiłaś się dalej.
|
|
 |
W tą noc, gdy odebrałaś telefon,płacząc - nie zważałem na fakt iż jest druga w nocy. Gdzieś miałem tak cholernie mocno padajacy deszcz, i wichurę. Biegnąc, miałem tylko jeden cel - sprawienie być poczuła się bezpieczna.
|
|
 |
Mam nadzieję , że spędziłaś dzisiejszy dzień lepiej ode mnie. Wierzę w to , że się dużo uśmiechałaś i , że był taki jak sobie wymarzyłaś. Opalałaś się - bo kochasz to robić, łapiąc promienie słońca na swoją słodką twarz, i pijąc desperadosa, którego tak uwielbiasz, a którego ja zawsze miałem w aucie, na wypadek gdybyś miała taką zachciankę, którą ja zawsze spełniałem.
|
|
 |
Dziś, wchodząc po raz pierwszy w tym roku do "Naszego" jeziora, nie potrafiłem zrobić kroku. Ten sam widok, to samo miejsce, ta sama głębokość wody do której zawsze Cię wnosiłem, bo nie lubiłaś się kąpać. Oplatałaś wtedy moją szyję i z całej siły krzyżowałaś nogi na moim tłowiu. A teraz ? Nie potrafiłem przepłynąć kilku metrów, a pomyśleć , że to tylko zwykła woda.
|
|
 |
I wyperswadowałeś mi to, że nas juz nie ma i w twoim życiu pojawiła sie inna. Zawsze chciałam dla Ciebie tego co najlepsze więc i tu mam nadzieje, ze Cie to spotkało. Po 2 miesiącach jestem juz w stanie wpierdolić w swoją banie ten cholerny fakt, że nie jesteśmy razem. Nie mogę mieć pretensji, nic w tym stylu. Z racji tego, że nie lubie gdy ktoś mi sie w coś wpier* nie bede tego samego robiła jej. Fakt nie znam jej prawie wcale wiec inni mówią pierdol ją. Ale po co? Masz być szczęśliwy to może akurat z nią. I pełnomocnie nie należysz juz do mnie choć to nie kwestia posiadania. Lecz uwierz ... Serca Twojego jej nie oddam. Obiecałam Ci kiedyś ze ono będzie należało tylko do mnie. " Stwórca historii o nazwie 'my' nieźle sie zjarał... "
|
|
 |
I muszę przełamać strach. Wziąć dumę w ręce i tym razem nie pozwolić jej decydować. Dowiedziałam sie, że leży w szpitalu, nieodparcie od razu powiedziałam ze go odwiedzę, lecz teraz jednak mam obawy. Przecież to on mnie odtrącił i nie chciał znać, to on przez tyle lat mnie unikał. A przecież miał mnie wspierać, miał być moim drugim ojcem. Nie wiem jak zareaguje na mój widok. Na pewno sie tego nie spodziewa. Teraz wiem ze nie powie służbie ze nie ma go w domu gdzie ja go przed chwilka widziałam w oknie, Teraz nie zatrzaśnie mi drzwi, nie odejdzie gdzieś jak nie bedzie chciał mnie słuchać. Jego paraliż nóg mu na to nie pozwoli. A wiec mam szanse opowiedzieć mu wszystko czy tego chce czy nie.
|
|
 |
Wczoraj przypomniały mi sie twoje słabości, nasze kłótnie, sprzeczki. I to było całkiem normalnie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każady ma słabości a nawet najbardziej udany związek potrafi sie kłócić i sprzeczać o błahostki. To jest po prostu życie. Żyliśmy normalnie jak dwoje ludzi tylko że na skrzydłach miłości. Sami je sobie w końcu podcięliśmy . Brawa dla nas...
|
|
 |
I zaczynam nareszcie, przestawać mieć ten problem. l moze po prostu sie przyzwyczaiłam. Bardzo prawdopodobne. Tymbark jest tymbarkiem ; rower rowerem, a ja osobą która musiała nauczyć sie żyć normalnie bez Ciebie. Zamiast ryczeć, tarzam sie ze śmiechu po ziemi. Chyba te upadki nauczyły mnie czegoś. Tego ze nawet po najbardziej bolesnej trzeba sie podnieść chodź jest to trudne :) Czy to znaczy ze mi to już lata? Miło by było ; ) Słońce przemówiło mi do rozumu ^^
|
|
 |
A każdy kolejny zachód słońca piękniejszy od poprzedniego . : )
|
|
 |
I tego potrzebowałam, natłoku wydarzeń, poczucia ze mam obowiązki. Dzieki temu sie zbieram w całość :) nareszcie... Bo ile mozna?!
|
|
|
|