 |
|
Żyję z nadzieją na lepsze jutro. Aby kolejne dni wyglądały tak jak w moich snach. Rano wstaje z głupią nadzieją, że go spotkam, a on pokocha mnie tak ja go pokochałam. I każdego dnia od nowa wierzę w to, a pod koniec dnia przeżywam wielkie rozczarowanie bo nie spotkałam go albo spotkała male nie powiedziałam nic do niego. Na szczęście jutro mamy kolejny dzień i znów pojawi się ta chora nadzieję, która pozwoli mi wierzyć, że kiedyś będziemy razem.
|
|
 |
|
Nie jestem idealna, bo nie lubię różowego. Nie zachwycam się każdym Twoim golem i nie chodzę za Tobą krok w krok. Nie noszę miniówek i wysokich szpilek. Nie mam tlenionych blond włosów, a moje usta nigdy nie są pomalowane żadną szminką i nie mam 5 centymetrowych tipsów. Mogłeś uprzedzić, że gustujesz w pustych panienkach. Nie robiłabym sobie nadziei...
|
|
 |
|
obudźcie mnie jak przyjdzie szczęście.
|
|
 |
|
Oświadczam,iż z dniem dzisiejszym, nie pomaluję już paznokci na Twój ulubiony kolor, nie będę wypełniać kartek Twoim imieniem, ani też rysować serduszek. Gdy dostanę wiadomość, nie pobiegnę do telefonu z myślą, że to od Ciebie, ani też godzinami nie będę czekać aż napiszesz. Mój drogi, chciałabym Ci po prostu oświadczyć, że w końcu zapomniałam.
|
|
 |
|
Życie nie zawsze układa się po naszej myśli. W gruncie rzeczy, praktycznie nigdy. W końcu zdajesz sobie sprawę, że wszystkie twoje plany kiedyś i tak legną w gruzach. A młodzieńcze marzenia, w które niegdyś wierzyłeś,będą sprawiać, że na twojej twarzy pojawi się grymas pełen współczucia dla samego siebie. Życie po prostu bywa żałosne.
|
|
 |
|
Byłaś chodzącym ideałem,kobietą z wykształceniem,posiadałaś wiedzę tak ogromną, że aż nietuzinkową. Potrafiłaś zrobić wszystko począwszy od gotowania po naprawę samochodu.
On mężczyzna tak niezwykły jak cały świat. Gdy byłaś młoda był twoim autorytetem to dzięki niemu zdobyłaś szczyty, to dzięki niemu wyróżniłaś się z tłumu.
|
|
 |
|
Nawet śmierć nas nie rozłączy ;**
|
|
 |
|
Kochanie nie pierdol mi tu o jakiś głupotach..
weź mnie przytul i pocałuj nooo ;***
|
|
 |
|
stanęła przed nim, oddychając coraz płycej. w końcu zatrzymała oddech i zagryzając wargę, delikatnie zsunęła ramiączko bluzki. bezszelestnie, przesuwając swój palec po ramieniu, patrzyła mu prosto w oczy. nie reagował. stał jak oniemiały, nie wiedząc co powinien zrobić. podniosła ramiączko, na swoje miejsce i zacisnęła zęby. zamknęła oczy, powstrzymując płacz. - kochasz ją ! - wykrzyczała. - nie odpowiadał. - nie pozostaje mi nic innego, jak Ci pogratulować. bawisz się mną, kochając inną. wynoś się natychmiast. wynoś się! - rzuciła kieliszkiem czerwonego wina, który miała tuż pod ręką o ścianę, obok której stał jak osłupiały nie wiedząc, co się dzieje. wino zostawiło czerwoną plamę na białej farbie. oboje milczeli. słychać było jedynie ciche uderzenia kropel taniego wina, skapujących na marmurową podłogę. patrzyła mu prosto w przeszklone kłamstwami źrenice, a łzy napływały do jej oczu z niesamowitą częstotliwością. - kocham ją. - wyszeptał, odchodząc.
|
|
 |
|
nie interesują mnie nagie zdjęcia robione w łazience ukradkiem aby czasem mama nie zobaczyła, nie widzę nic interesującego w nielegalnych filmach porno, wystawianych w internecie. Moje bluzki zwykle zakrywają brzuch czasem, tylko czasem włożę mini. Obcasy chowam głęboko do szafki, wyciągam je tylko dla Ciebie. Nie mam czerwono pomalowanych paznokci, a biustonosz jest zawsze na miejscu, mimo to dostałam miano dziwki. dlaczego ? bo lubię uśmiechać się do Ciebie .
|
|
 |
|
obudziła się z niemym krzykiem w środku nocy. cała roztrzęsiona nie wiedziała co się dzieje. kolejny raz zasnęła w ubraniu, po wypiciu butelki taniego wina. nie zmywając wczorajszego makijażu, nie ściągając nawet szpilek. leżała drętwo na łóżku trzymając w ręku chusteczkę. to sen o nim, ją obudził. nie pamiętała szczegółów, ale zrozumiała jego przesłanie. dotarło do niej, że jeżeli nam czymś zależy, to trzeba o to walczyć. pomimo wszystko. pomimo przeciwności losu. zagryzła wargę i gwałtownie podnosząc się z łóżka, chwyciła za płaszcz, wybiegając z mieszkania. biegła w rozczochranych włosach, niedbałym makijażu zrobionym dzień wcześniej. biegnąc jak oszalała, targając swoją sukienkę. zobaczyła go na ich wspólnej ławce. siedział w świetle jednej z latarni. było widać, tylko jego twarz. podeszła delikatnie stąpając z nadzieją, że uda jej się wyrazić swoje uczucie. wyciągnęła do niego rękę, a on patrząc na nią z pogardą w oczach, wyszeptał : 'miłości nie można kazać czekać. spóźniłaś się' .
|
|
|
|