 |
Wracam do mieszkania, łzy cisną się do oczu. Znów sprowokował kłótnię na klatce. Ostatnim zdaniem, które wręcz wysyczał do mnie "a żebyś zdechła" sprawiło, że opuściłam wszystkie mury i blokady by mógł zobaczyć jak zabolało. "Wiesz może Twoje ciche marzenie za niedługo się spełni.." Chciał mnie zatrzymać, tak jak milion razy wcześniej. I tak samo przytulić, pocieszyć i przeprosić za złe słowa. Dobrze wiedział, że nie można mnie denerwować ze względu na moje serce. Wyminęłam go tylko powtarzając "może już niedługo"
|
|
 |
"-wszystko ok? -nie będę Ci mówić, że tak jeśli tak nie jest. -co znowu? -wiesz co? Po cholerę się interesujesz skoro później rzucasz takimi tekstami? Z resztą już dawno Ci powiedziałam, żebyś nie udawał. Zostaw mnie w świętym spokoju! -nie udawałem i nie udaję niczego. Nie zapominaj, że kiedyś byłem Twoim przyjacielem. -dobrze ujęte: KIEDYŚ" smsowa kłótnia przez ścianę mieszkań
|
|
 |
" Naprawdę cieszę się, że widzę Ciebie znów, choć
Było tyle ciężkich chwil, tyle niepotrzebnych słów
Tyle emocji złych, naprawdę mocnych słów i
Nieudanych prób, przegranych, ciężkich prób (..)" || pezet - nieważne
|
|
 |
Nie trać czujności kiedy wszystko się układa, najprawdopodobniej los szykuje Ci niezłego kopa
|
|
 |
"-więc mnie masz. Całego z wadami i zaletami, z pokręconym charakterem i cholernie o Ciebie zazdrosnego. -to jest Twoja decyzja? -tak. -nieodwołalnie? -nieodwołalnie."
|
|
 |
"-maleństwo co Ty robisz? -sufit obserwuję. Widzisz to delikatne pęknięcie? Zobaczysz, że za jakiś czas będzie go szpeciło, będzie się rozrastało aż sięgnie ścian i nawet jeśli go zalepię i pomaluję ono nadal tam będzie wiesz? Niby zreperowane ale będzie. Już na zawsze. -mam wrażenie, że nie mówisz tylko o suficie. Ale wiedz jedno: zawsze jestem obok, zawsze możesz się wyżalić. -a te cztery dni bez odzewu? -pakowalam ostatnie rzeczy Anki i oddałem jej. Chce wrócić do mnie. -pozwól jej. -co?! -pozwól jej wrócić. Ona nie jest tak zepsuta psychicznie jak ja. Ze mną są same problemy. Nie ogarniesz tego. -znów to robisz. Znów chcesz mnie stracić dla jakiegoś większego dobra, które sobie uroiłaś. -daję Ci prostsze wyjście, ze mną będziesz się tylko męczył. -mała a nie pomyślałaś czasem o sobie? Czego Ty chcesz? Zawsze mówiłaś mi, że mam walczyć o swoje szczęście a kiedy to robię skutecznie zamykasz wszystkie opcje! Czego chcesz?! -Ciebie..."
|
|
 |
"-ścisz tą muzykę -nie. -nie mogę myśleć przez nią. -przecież lubisz hh... -to, że go lubię nie znaczy jeszcze, że musi go słuchać cały blok. -kiedyś Ci to nie przeszkadzało. -tak bo wtedy nie słuchałaś smutnych bitów.. -takie życie młody.. Takie życie" wysłałam tego sms'a i ściszyłam muzykę znów kładąc się na podłodze i tępo wpatrując w sufit jakby był jakimś rzadkim okazem. Usłyszałam chrobotanie klucza w zamku ale nawet kiedy Norbert wszedł do pokoju nie podniosłam się dalej obserwując sufit.
|
|
 |
Zastanawiam się ile razy jeszcze to usłyszę: chora matka, wypadek brata, pies w szpitalu.. Ludzie ogarnijcie się... Lepiej powiedzieć prawdę typu "zapomniałam/łem zadzwonić" albo "nie miałam ochoty rozmawiać z nikim". Wiem, że prawda boli ludzi ale tak jest najprościej...
|
|
 |
Cierpiałam, z każdym dniem coraz bardziej. Nie wiedziałam juz w jaki sposób mam kolejny raz prosić Boga o śmierć. Nigdy mnie nie słuchał. .
|
|
 |
Czy prawdziwa miłość istnieje?
|
|
 |
Ponad tym wszystkim: walką o okruch i fiskalną kasą
Co liczy liczby dni, cyfry tych co wciąż za coś płacą
Nie mów mi nigdy że muszę iść bo inni tak każą
Wolność chcę mierzyć jedynie rozpiętością swoich ramion/Rover "Umiem tu żyć"
|
|
|
|