 |
|
jak mi nie dasz szacunku to cię puszcze kantem .
|
|
 |
|
sramy na opinie, tych z klapkami na oczach
|
|
 |
|
żaden z ciebie skurwiel ajj, tylko mały, słaby chuj bez jaj.
|
|
 |
|
dziś mówisz jest podły, ale myślisz o nim.. i jedyne czego masz za mało to silnej woli.
|
|
 |
|
bo nie wiem co kochałem bardziej; świat czy ciebie? lecz jestem pewien, że co nie byłoby prawdą, jedno i drugie zgniło już dawno.
|
|
 |
|
Pół świata nuci że 'wszystko o czym myśle to ty' kicz taki, że aż gównem smierdzi i zero inwencji.
|
|
 |
|
Nie jarają mnie gimnazjalistki toples, głupkowate ale mokre
|
|
 |
|
' świetny sen ' mruknęłam szukając telefonu, który na prawdę dzwonił, gdzieś na biurku. / część czwarta / schoalimimisia
|
|
 |
|
' kotek, miałaś wypocząć ' wypomniał mi całując w czoło. ' wiemwiem ' mruknęłam, zaraz dodając, że czuję się o wiele lepiej. wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi i głupek, każąc mi się z powrotem położyć polazł otworzyć. zaczęłam się śmiać, że nagle zmieniłam nastawienie do wszystkiego komentując to, tak naturalnie jak w domu. zajrzałam przez okno i zobaczyłam przepychankę prze domem. zarzuciłam więc na ramiona sweterek, który leżał na krześle obok i wyszłam do ogródka. rozdzieliłam dwóch kłócących się idiotów, tak postanowiłam nazwać ich idiotami ponieważ zaczynali bójkę o to, że ktoś zamówił pizze, a tata małego supermenka nie chciał jej odebrać twierdząc, że to pomyłka. westchnęłam, myśląc, że nawet we śnie zakochałam się w jakimś totalnym głupku wzięłam pizze i dałam buziaka temu głupkowi. ' daj spokój i zapłać ' rzuciłam idąc w stronę domu. gdy tak szłam usłyszałam dźwięk telefonu. po czym po prostu... otworzyłam oczy budząc się w moim własnym pokoju. / część trzecia / schowalimimisia
|
|
 |
|
'śliczny' odpowiedziała. chłopczyk przytulił ją, by zaraz zniknąć za drzwiami, przez które tu wpadł. *to był jej synek* po głowie przelatywała jej w kółko ta sama myśl. w dodatku ona go kochała. przynajmniej w tej chwili. *to był sen* w głowie pojawiła się druga myśl, w którą uwierzyła równie mocno jak w tą pierwszą. wzięła głęboki oddech. *jeżeli to sen, w takim razie zobaczmy, co moja wyobraźnia jeszcze wymyśliła* pomyślała wstając. w tej chwili do pokoju wszedł chłopak, a właściwie mężczyzna, który był tak podobny do chłopczyka, że w takim razie musiał być jej mężem w tym śnie. był wysoki, miał takie same ciemne loczki jak maluch, rozwalający uśmiech i czekoladowe oczy. *musiał być kochany jeżeli się z nim ożeniłam* stwierdziła. / druga część / schowalimimisia
|
|
 |
|
była szczęśliwa. w końcu czuła to cholerne szczęście otaczające ją z każdej możliwej strony. owszem, była chora. cały czas czuła potworny ból garda leżąc na białej sofie. nagle do pokoju wbiegł mały chłopczyk, miał może z trzy latka, możliwe że nawet nie. gdy spojrzała na niego zrozumiała, że nie jest jej on obojętny. wyglądał jak taki malutki superman, miał dołeczki w policzkach, malutkie, słodkie, ciemne loczki i potwornie niebieskie oczka. popatrzyła na siebie w lustrze, które było umieszczone na przeciwko sofy. nie wyglądała jak ostatnio, gdy na siebie patrzyła. była starsza. miała z 24 lata. tak przynajmniej 24 lata, ale nie była brzydka. wyglądała tak, jak zawsze wyobrażała sobie siebie w przyszłości. chudą, zadbaną z idealnie prostymi włosami. wtedy zrozumiała co czuła do chłopczyka. w tym samym momencie on dobiegł do niej z kartką, na której był narysowany samochodzik. 'mamo, ładny ?' zapytał. / część pierwsza / szchowalimimisia
|
|
|
|