 |
|
kiedy z Tobą rozmawiam jestem spięta jak prostytutka w kościele.
|
|
 |
|
paradoksem życia jest to, że otaczają nas ludzie dopóty, dopóki nie zaczniemy ich doceniać.
|
|
 |
|
i nie żeby mnie interesowało to, że właśnie z nią piszesz. ale nie zdziw się jak dostanie ode mnie na przerwie lecącym zeszytem prosto w tył głowy. ostrzegam bo nie chciałabym Cię niechcący uderzyć kiedy będziesz z nią konwersował. także - chodź od dzisiaj ze spuszczoną głową, misiu! nie chciałabym zrobić krzywdy mojej miłości.
|
|
 |
|
On ubiera się cieplutko, wychodzi na zewnątrz i rusza w stronę najbliższej łąki. Tam zaczyna biegać wkoło, skakać, śmiać się w głos, śpiewać piosenki o charakterze pozytywnym, robić aniołki, fikołki, turlać się po śniegu, a także krzyczeć, ile sił w płucach. Robi tak póki starcza mu sił. Tak co wieczór. Ale dlaczego? Przecież to chore tak samemu wychodzić na dwór w taką pogodę i zachowywać się jak dziecko. Może dla Ciebie i jest to chore. On jednak czerpie z tego same korzyści. Jakie niby? Tłumi ból, który rozszarpuje go od środa. Czuje się wolny. Niezależny. Ważny. Bo jak wiesz nikt się o niego nie troszczy. A w tym jego wykreowanym świecie jest tylko on. On jest dla siebie osobą, na której cholernie mu zależy. Jest taką osobą, którą w rzeczywistości chce się stać.
|
|
 |
|
Ubrał się w najcieplejszą kurtkę jaką posiadał w szafie. Założył najgrubszą czapkę z obciachowym pimponkiem, którego tak kochał. Jednopaluchowe rękawiczki, zrobione przez jego babcię, dawały mu satysfakcję z tego, że paluszki mu nie zmarzną. Szyję swą oplótł kilometrowym szalem ozdobionym reniferkami i śnieżynkami. Kiedy był już gotowy do wyjścia, na gryzący w nochalki i szczypiący w oczka mróz, otarł łzę spływającą z jego oka o brązowej tęczówce. Wyszedł w końcu. Było tak cholernie zimno, a zarazem tak pięknie, że jego serce wypełniła radość z tego co zamierza zrobić. Każdy normalny nastolatek siedzi w takie dni przed komputerem i grzeje się kubkiem herbaty z dodatkiem soku malinowego. Ale nie on. cdn
|
|
 |
|
byłam jego małą dziewczynką. z nosem, upapranym w czekoladzie. w za dużych butach. tą, którą uwielbiał nosić na barana i troskliwie przytulał, kiedy potknęła się o sznurówki swoich trampek.
jednak każda dziewczynka dorasta. staje się kobietą. tą pewną siebie. radzącą sobie z najmniejszymi problemami. tą, która potrafi samodzielnie wytrzeć sobie wąsy z kakao. jednak w życiu każdej z nas przychodzi moment, kiedy mamy ochotę znów poczuć się beztrosko. mamy ochotę, aby naszym największym problemem było to, że nasz ulubiony miś jest w praniu. niestety chwile dzieciństwa, uciekają bezpowrotnie.
|
|
 |
|
są takie elementy naszego serca, które umierają bezpowrotnie. którym nawet respiracja nie pomoże, a zmartwychwstanie jest niemożliwością.
|
|
 |
|
Zawsze możesz na mnie liczyć. Kiedy będziesz chciała pogadać, zadzwoń – porozmawiam z Tobą. Kiedy będziesz chciała się poradzić, zadzwoń – nie obiecuję, że Ci pomogę; zawsze jednak Cię wysłucham. Kiedy nie będziesz chciała z nikim rozmawiać, zadzwoń – nie obiecuję, że sprawię, byś chciała rozmowy; obiecuje jednak, że pomilczę z Tobą. Kiedy będziesz chciała uciec od wszystkiego, zadzwoń - będę starał Cię zatrzymać, jak mi się nie uda to pobiegnę z Tobą. Kiedy będziesz chciała zrobić sobie krzywdę, zadzwoń – ja przyjadę i zrobię wszystko byś wyżyła się na mnie a nie na sobie. Kiedy jednak zadzwonisz do mnie a nikt nie odbierze, proszę Cię o jedno – o to byś natychmiast przyjechała do mnie. Mogę Cię wtedy potrzebować.
|
|
 |
|
czas nie goi ran tylko pozwala nam zapomnieć o bólu. z dnia nadzień rany mniej krwawią, wspomnienia blakną. jednak odtworzenie tych najmniej przyjemnych jest znacznie łatwiejsze od tych najpiękniejszych. bowiem ludzka psychika zakodowuje bardziej zło względem samych siebie, niż ulotne szczęście.
|
|
 |
|
Ciekawe dlaczego kiedy on po skończonym związku znajduje sobie laskę w przeciągu tygodnia nazywany jest 'kozakiem', który patrzy optymistycznie na świat, nie załamuje się, ma się dobrze, potrafi sobie poradzić z przeciwnościami losu, a kiedy ona postąpi tak samo jest nazywana pospolitą kurwą? Gdzie tutaj sprawiedliwość? No pytam się gdzie?
|
|
|
|