 |
|
Powoli tracę wszystko, nawet marzenia.
|
|
 |
|
kładę się ze świadomością, że to moja wina.
|
|
 |
|
No, ale co mam powiedzieć? Że bez niego nie daję rady, że nie chcę? Chcesz naprawdę usłyszeć, że tylko on jest warunkiem mojego szczęścia i nieważne jak bardzo mnie rani?
|
|
 |
|
Blada twarz, zapłakane oczy - to już standard.
|
|
 |
|
Będę niedobrym synkiem i choćbyś nawet umierał, przepraszał za wszystko to ja będę miał na to wyjebane, tak jak ty miałeś przez pare lat.
|
|
 |
|
Chcę żyć, ale nie dla kogoś takiego jak ty.
|
|
 |
|
świat z dnia na dzień staje się dla nas obcy
.
|
|
 |
|
"wyobrażam sobie jak mnie zabijają. Czy istnieje niebo dla prawdziwych gangsterów? Boże, przebacz mi jeśli mnie rozumiesz."
|
|
 |
|
Był to uśmiech, który można próbować naśladować,
|
|
 |
|
nie lubię gdy ktoś mi o tobie przypomina . | choohe .
|
|
 |
|
siedzieliśmy w samochodzie pod blokiem dziewczyny przyjaciela, czekając aż w końcu się nią nacieszy. - ileż można. - denerwował się nie mogąc się niczym zająć. - nie grymaś. - powtarzałam ciągle. - idę zapalić. - syknął i wyszedł z samochodu. po chwili był z powrotem. - ja pierdole. już siedzimy tu dwie godziny. - rzucił sprawdzając godzinę. - może kiedyś zrozumiesz jak to jest kiedy jesteś zakochany i nie możesz się nacieszyć drugą osobą. - powiedziałam wzruszając ramionami. - wiem jak to jest być zakochanym ale nacieszyć się nią jeszcze nie miałem okazji. - zamruczał pod nosem odwracając głowę w drugą stronę. dziwnie się poczułam. - mhm, to powodzenia. - rzuciłam opryskliwie. - myślisz, że powinienem jej powiedzieć co czuję? - zapytał. przytaknęłam. - nie potrafię słowami. - spojrzał na mnie. - to gestami baranie. - syknęłam. - tak? - uniósł brew ku górze i przybliżając się do mnie złączył nasze usta. [ grozisz_mi_xd ]
|
|
 |
|
myślę o Tobie i jakoś nie mogę przestać
cały mój świat w Twojej osobie się streszcza.
|
|
|
|