 |
|
-powiedz mi, tym razem poczułeś?
-poczułem.... co
-czyli nie. znów nic. jak można być takim zimnym skurwysynem, który patrzy na łzy, i nie czuje zupełnie nic? jak można ocierać te łzy, i wciąż nic nie czuć? jak można słuchać wyznania miłości, i wciąż nie czuć zupełnie nic? powiedz mi, jak można mieć zamiast serca Słońce i być tak zajebiście lodowatym?
-nie mam zamiast serca Słońca
-masz, ja ci je , ale widać za późno, byłeś już tak zimny, że nawet 35123523682684034634703465325435stopni Celsjusza by cię nie rozgrzało, a co dopiero słońce.
|
|
 |
|
upadając w dół, nie chwytając się niczego, u nogi kamień o nazwie "wspomnienia"
|
|
 |
|
-zimno mi
-o co ci chodzi?
-nie wiem...o nic mi nie chodzi
-to po co piszesz że ci zimno?
-bo wyłączyłeś grzejnik
-co? o czym ty gadasz
-bredzę, wybacz, zawsze tak mam gdy jest mi zimno
|
|
 |
|
bardzo długo rozmawiali tego wieczoru. o tym jak jest im teraz, że oboje się meczą w innych związkach. może i lepiej, że nie jesteśmy razem- powiedziała. w głębi serca chciała, aby ją mocno przytulił i powiedział wróć do mnie, ale On odsunął się od niej o kilka kroków, potem o jeszcze kilka, i jeszcze kilka... w końcu znikł za drzwiami jej pokoju. Znowu zostawiając ją samą bez żadnego słowa pożegnania.
|
|
 |
|
piękna miłość, szczęsliwa miłość ? oj nie, nie, rzeczywistość jest inna.
|
|
 |
|
Może kiedy zobaczysz ją w za dużym swetrze swojego chłopaka, w dłoni będzie trzymać jego dłoń, razem będą siedzieli gdzies na ławce w parku, ale gdy jej oczy spotkają się z Twoimi oczami, zobaczysz w nich tęsknotę, zrozumiesz, że Ona bardzo Cię kochała...
|
|
 |
|
czasem, tak po prostu, zupełnie nienormalnie, mam ochotę wykrzyczeć Ci w twarz jak bardzo mi zależało.
|
|
 |
|
jesteś moim marzeniem, byłam w niebie kiedy chwyciłeś mą rękę, chciałam cię tu na dole, i tam na górze, brakuje mi ciebie, czy mnie pamiętasz? byłeś moim księciem, jednym na milion, a ja jedną z miliona, zagubioną żabką..
|
|
|
|