 |
|
Ona mogła by tu ze mną być i szaleć do upadłego
I mogłaby stąd ze mną wyjść i zawsze na mnie polegać
|
|
 |
|
Znów nucę pod nosem coś co niedawno leciało w radiu
W taksówce myślę o niej i chyba już jej nie pragnę
|
|
 |
|
jak będę słabszy dostnę po czterech literach, jak będę lepszy to skopie komuś cztery litery - prote i na temat no.
|
|
 |
|
chcę mimo tych szalonych dni zamknąć ten rozdział,
bo lepiej było nam, by nigdy w życiu się nie poznać.
|
|
 |
|
któregoś dnia wierzyłam ze będzie pięknie,tego się trzymam i nigdy nie wymięknę.
|
|
 |
|
gubisz się w tym jak się gubi dziwka w tańcu.
|
|
 |
|
światła neonów coś majaczą do nas,
problemy nic nie znaczą, zobacz . . .
|
|
 |
|
może nie wystarczę, ale będę tuż obok, prócz Ciebie, nie ma mnie dla nikogo.
|
|
 |
|
kiedy sobie uświadomisz, że z każdym dniem tracisz mnie coraz bardziej?
|
|
 |
|
(cz. 2) Pot spływał z jej czoła, z dolnej wargi lały się powoli krople krwi, długie blond włosy poplątały się, na części z nich spoczywał piach i gałązki, w jej szaro-niebieskich oczach można było wyczytać przerażenie, smutek i żal do Niego. Jeszcze nie wyschnięte łzy otulały jej policzki, lecz On tego nie zauważył. Zauważył widok tej dziewczyny sprzed kilku miesięcy, tej którą tak cholernie mocno kochał, tej dla której poświęcił by wszystko co dotychczas miał, ale ona widziała w nim tylko skurwysyna dla którego liczy się tylko Jego własna osoba. Chciała uciec, bo 3 sekundy patrzenia sobie głęboko w oczy było dla niej za długim cierpieniem, ale On złapał ją za ramię i za cholerę nie chciał puścić. Obiecał, że więcej nie będzie tym jebanym idiotą, który zniszczył jej życie. Będzie kimś innym. Kimś nowym. Kimś, kto odmieni jej życie na lepsze.
|
|
 |
|
( cz. 1) Była zmęczona. Szła krętą, piaskową ścieżką już od dłuższego czasu. Nie było w pobliżu żadnej wody, powoli wykańczała się fizycznie, ale szła. Obejrzała się do tyłu. Zauważyła kilka domków w oddali i sam piach w pobliżu, oraz czarny punkt, który zbliżał się z daleka. Przyjrzała się. Nagle serce jej stanęło. to na pewno On. na pewno. Mimo braku sił zaczęła biec do przodu. Biec jak tylko najszybciej się da. Zgubiła nawet swój talizman w kształcie serca, który był jej jak dotąd największym szczęściem. Chciała się zatrzymać, ale On się zbliżał. zaczął biec, biec jak najszybciej, oby tylko ją dogonić. Ona po krótkim namyśle doszła do wniosku, że żadne serce nie jest jej już potrzebne. o jedno serce mniej, nie ma różnicy, choć wolałaby, żeby zgubiła to prawdziwe. Dzieliło ich już tylko kilka metrów. Byli coraz bliżej siebie. Znowu. Ona nie chciała go już więcej widzieć na oczy, obiecała to sobie, że nigdy się do Niego nie odezwie. Ale było już za późno.
|
|
|
|