 |
|
w ogóle, świat się spier.dolił, ludzie dbają o własne wypudrowane dupy, idą z wiatrem, nie ważne w którą stronę wieje. a szkoda, bo mógłby zawiać w jakąś przepaść, bezdenną. nie muszą umierać, mogą spadać do końca świata, ich krzyk niech ginie w powietrzu, które będzie ich mieć w dupie, tak jak oni je.
|
|
 |
|
gdybyś wiedział jak Cię pragnę.
|
|
 |
|
przyjaciel to funkcja o najbardziej złożonym kodeksie praw i obowiązków. dlatego jest teraz jej tak mało na świecie.
|
|
 |
|
mężczyzna, który powie Ci, że jesteś piękna zamiast krnąbrnie palnąć, że 'niezła z Ciebie dupa'. facet, który tanią obmacywankę na przystanku tramwajowym zamieni w objęcie Cię swoimi ramionami tylko po to, abyś przez moment poczuła się bezpieczna jak kilkuletnia dziewczynka w objęciach ojca. mężczyzna, który kiedy zobaczy, że trzęsiesz się z zimna, elokwentnie odda Ci swoją bluzę, zamiast próbować Cię rozgrzać w nieco sprośniejszy sposób. ten, który pod Twoją bluzką będzie szukał serca, a nie biustu. mężczyzna, który zamiast klepnąć Cię w tyłek, czule pocałuje Cię w czubek nosa. facet, który przy kolegach, przedstawi Cię jako wybrankę serca, a nie dziewczynę na jedną noc. ten, który szybki numerek w publicznej toalecie zamieni na romantyczną noc, wyścieloną płatkami róż. mężczyzna, którego obecności dzisiaj już nie zaznasz.
|
|
 |
|
na śniadanie zjada na przymus czerstwy uśmiech a w ciągu dnia zajada się niespełnioną nadzieją, którą na kolację popija nektarem gorzkich łez, i tylko czasami przelotem pojawia się w myślach pytanie: ile można karmić się tym samym i zatruwać swoją duszę, swoją radość życia..?
|
|
 |
|
nie pamiętam już moich krótkich włosów, nie pamiętam już w moim życiu dłuższych momentów bez łez.
|
|
 |
|
okazywanie uczuć do niego, to jak schylenie głowy przed katem. a ja wolę być żywą suką, niż martwą romantyczką.
|
|
 |
|
chcę, zebyś mnie potrafił. chcę, zebyś rozpoznawał, kiedy usta pierzchną mi z zimna, kiedy z braku twojego dotyku. chcę, żebyś zauważał różnicę pomiędzy spojrzeniem, a oddaniem zmysłów. chce, zebyś mnie poznał na pamięć.
|
|
 |
|
ten błahy triumf, że to właśnie mnie wybrał. właśnie mnie pomimo tego, że mógł mieć każdą inną. to moją osobę wyznaczył do codziennego przynoszenia śniadania prosto do łóżka z niechlujnie włożonymi stokrotkami do mojej ulubionej filiżanki. na tej samej tacy, co rano pedantycznie wykładał serce z płatków róż. to nic, że musiałam jeść je w samotności, bo zawsze spieszyło mu się do pracy. najważniejsze, było to, że życzył mi smacznego i czule całując w czoło, kazał być dzielną, na czas kiedy nie będzie go obok.
|
|
 |
|
nagie słowa. wyuzdanie. brzydzę się nagością.
|
|
 |
|
"trudno jest mój stan nazwać normalnym."
|
|
|
|