 |
|
w miejscu, gdzie słońce na co dzień zanika za horyzont, gdzie niebo graniczy z ziemią, a chmury stykają się z trawą, tam ja, i Ty, to prawdziwie wspólne my, przywracając dawny impet, wciąż na nowo, zyskuje sens. / endoftime.
|
|
 |
|
życie jest za krótkie, żeby zmarnować je przez jakiegoś skurwysyna w tak młodym wieku, kochana.
|
|
 |
|
wyrównany schemat, gdy każda z jego wad dla serca jest znikomym szczegółem, małą i zarazem nieistotną przeszkodą, w idealizowaniu go na każdym, kolejnym kroku, czymś nieważnym, na co dzień ogólnie pomijanym. / endoftime.
|
|
 |
|
Czy można kochać po to, aby potem nienawidzić? I rzucać w siebie błoto Wcześniej razem tydzień w tydzień.
|
|
 |
|
Nic bez nas dla nas, nic o nas bez nas Bądź spokojny o prawdy ona na pewno przetrwa.
|
|
 |
|
Więc ciśnij w świat przelew swych myśli, zdobądź szczyt któryś sobie wyśnił.
|
|
 |
|
Samotność jest bezduszna, musisz przełknąć ją jak ocet, łap oddech, gdy pamięć wyprowadza cios za ciosem. To podłe, nie można jej się pozbyć, wypruć w kibel.
|
|
 |
|
Podaj rękę Mała. Nie jestem Karol Dickens, ale wpadniemy w kilka miejsc, odwiedzimy starą ligę.
|
|
 |
|
Centrum świata jest tam gdzie promień światła prostopadle pada, w noc i za dnia, nie mógłby Cię tak kochać byle gałgan.
|
|
 |
|
My ? Cały czas się znamy, lecz to już nie to.
|
|
 |
|
Dopóki moge iść o własnych siłach , pójdę tam gdzie zachce ....
|
|
 |
|
Nie pytaj o nią, kiedyś wyjmę z szuflady, Historię o aniołach, w czasach zagłady. Aniołach z Warszawy, sile ducha i dumy, Namiętnościach i wierze, która kruszyła w proch mury.
|
|
|
|