 |
|
zbiera mi się na miłość, a przy okazji na wymioty .
|
|
 |
|
- no masz tego szluga, bierz. - wyciągałam do niego paczkę, dopóki nie zabrał jej ode mnie. - i to też masz. - unikał mojego wzroku, patrząc na moją rękę trzymającą jego bransoletkę. - nie chcę tego. zabierz ją, nie chcę jej, kurwa. - rzuciłam mu ją. próbował mi ją oddać, odsunęłam się, kładąc ją na ziemi. wszyscy patrzyli na nas zdziwieni tym jak to wszystko potoczyło się w ten sposób. nieświadomy niczego dzieciak podszedł do niego i zaczął pieprzyć coś o tym jaką ma fajną bransoletkę i czy przypadkiem nie chce mu jej oddać. - zapytaj jej, jak się zgodzi to bierz. - zagryzłam wargę, nie dając żadnej odpowiedzi. - pierdolę to wszystko. - syknął, wsuwając przedmiot młodemu w ręce. - daj mi to. daj mi tą cholerną bransoletkę... - mruknęłam z bezsilności, wyrywając mu ją ze świadomością, że to ten jeden element, który musi pozostać między nami jako namacalne wspomnienie; na jego nadgarstku, tymczasem nadal jest na moim.
|
|
 |
|
aleeeee japaaaa ! *.* | dzyndzel
|
|
 |
|
Bycie z nim było trochę jak ucieczka z lekcji . Z jednej strony dość ryzykowne , z drugiej tak bardzo kuszące . | dzyndzel
|
|
 |
|
a w życiu nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca.
|
|
 |
|
i mogę ich wkurwiać niesamowicie przez całe spotkanie, mogę być wredna,
chamska i bezczelna. ale wiedzą, że mi przejdzie i będzie okej. wiedzą,
że wszystko się ułoży i zaraz będę z nimi leżeć na łóżku i nawzajem robić sobie masaż.
przyjaciele ? nie. wolę określenie rodzina.
|
|
 |
|
wyobraź sobie taką scenę : siedzisz w bujanym fotelu
na białym ganku małego domku na wsi.
Mija 50.rocznica ślubu z siedzącym po Twojej lewej stronie mężczyzną.
Dookoła Was biegają wnuki, dzieci przygotowują obiad
a Wy po prostu siedzicie z herbatą w dłoni trzymając się za ręce.
A teraz zdaj sobie sprawę że przy fragmencie o mężu Ty pomyślałaś o Nim.
Teraz się uśmiechasz i rozumiesz, że nie jest Ci obojętny.
|
|
 |
|
Nie każdy koleś w rurkach to gej, blondynka nie musi być idiotką,
a facet bujający się w dresach nie ma napisanego na czole,
że każdemu chcę wpieprzyć. Nie wszyscy narkomani pochodzą
z patologicznych rodzin, nie każdy bezdomny jest alkoholikiem.
Widzisz ? To, że się uśmiecham wcale nie oznacza, że jestem szczęśliwa.
|
|
 |
|
Osoby, które poznajemy przez przypadek,
zazwyczaj robią najwięcej zamieszania w naszym życiu.
|
|
 |
|
Był taki męski , a jednocześnie pod skórą prawdziwego mężczyzny , krył chłopca lubiącego przytulanie . | dzyndzel
|
|
 |
|
Kocham kiedy mówi że tęskni , a widzieliśmy się godzinę temu .
|
|
|
|