 |
|
Niektórym ludziom nie jest dane być razem. Ich charaktery, temperamenty, wewnętrzne demony nie są w stanie zgrać się, a ich uczucia choć z pozoru mocne, nie wystarczają, by mogli przetrwać. Jednak na pewnym etapie musieli się spotkać, przeżyć swoją historię, wywrócić swoje życie do góry nogami w tym dobrym i złym sensie. Musiało tak się stać by na końcu mogli spojrzeć na siebie z nowego punktu widzenia. Po to by odrodzili się jako inni ludzie, gotowi na jeszcze większe wyzwanie jakie stawi im przyszłość.
|
|
 |
|
Standardowa zagrywka. Koniec naszego związku, robi ze mnie nagle tą pannę z lekkim obyczajami. Niedoskonałą laskę, która puszcza się na boki. To, że kiedyś byliśmy razem nie oznacza, że możesz po mnie jeździć za plecami. Powiedz mi to wprost. Prosto w te oczy, które niegdyś były dla ciebie najważniejsze. Bądź facetem, choć raz.
|
|
 |
|
Jestem za młoda. Jestem za młoda na wódkę, na papierosy, na chłopaków i na plotki. Jestem za młoda na te dziwki. Jestem za młoda, żeby czuć się tak, jak się czuję. Jestem za młoda na zatracanie samej siebie. Nie jestem gotowa. Nikt mnie nie uczył, jak żyć. Nikt nie powiedział mi, że będzie tak cholernie ciężko. Na dodatek nikt mi nie pomaga. Życie z samą sobą to jedyne, co mi zostało. Zamknęłam się w kuli, przez którą widzę wszystko…ale nie mogę nic czuć. Jestem za młoda na życie w tak zimnym świecie.
|
|
 |
|
po raz pierwszy mam ochotę wziąć jakiś mocny klej i bez pytania przykleić się do Niego. złączyć swoją dłoń splatając nasze palce, przycisnąć się do Jego klatki piersiowej. spoić nas w jedną całość, której nikt nie będzie potrafił rozdzielić. jestem desperatką, bo chciałabym mieć Go teraz przy sobie, w tej chwili i na każdy inny moment jaki będzie dane mi przeżyć. boję się. cholernie się boję, że kiedyś Go stracę.
|
|
 |
|
Nienawidzę tych dni, kiedy zastanawiam się nad swoim życiem. Nie chcę o tym myśleć. No bo… za każdym razem schodzę na temat mojej beznadziejności. Każdy z moich związków to jedna wielka pomyłka, po której częścią nieszczęśliwą, płaczącą i tęskniącą byłam ja. Poza tym dochodzi temat przyszłości. Czy ja w ogóle kiedyś znajdę kogoś, kto będzie mnie potrzebował równie mocno, jak ja jego? Jak ja sobie w ogóle poradzę? Już nie mówię tylko o uczuciach – z tą moją jebaną nieśmiałością zapewne skończę sama w kącie. Poza tym mam „niby przyjaciół”, ale co to za przyjaciel, który woli się śmiać i wydurniać niż mnie wysłuchać? Jestem naiwna i tonę w morzu kompleksów. Czasem się zastanawiam, jakim cudem ja jeszcze żyję?!
|
|
 |
|
Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast prośby o wyjaśnienia serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu- milczenie. Potrzebujemy rozmowy jak dobrego jedzenia, a dobrowolnie wybieramy emocjonalna anoreksję. W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! obejmij mnie! kochaj mnie! a jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.
|
|
 |
|
Ciągle słyszymy od rodziców, że my mamy beztroskie życie, że jedynym obowiązkiem jest nauka. Nienawidzę tych stwierdzeń. Czy oni nie widzą, że każdy ma problemy, każdy ma problemy odpowiednie do swojego wieku. Dla małego dziecka problemem , jest to, że śnieg znikł, a dla nas? Dla nas. Tu zaczynają się schody. Pierwsze miłości, nauka, lekcje, zakazy, nakazy, zranienie, przecież mamy masę spraw, masę decyzji do podjęcia, ale nie. Przecież my prowadzimy beztroskie życie, które jak widać nie jest wcale takie kolorowe.
|
|
 |
|
Zapomnieć. Takie proste słowo. Gdyby część jej mózgu potrafiła od tak, po prostu wymazać informację bez śladu. Tak Jak zapomniała o drobiazgach: wysłaniu życzeń, oddaniu książki do biblioteki, kupieniu pasty do zębów podczas zakupów w supermarkecie. Z wielkimi wydarzeniami nie jest już jednak tak łatwo. Wyryły się w pamięci na zawsze. Żyją w tkankach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwinięte w kłębek, drzemią w nieświadomości, do czasu, aż coś je zbudzi. Ni stąd ni zowąd wspomnienia ożywają, wypełniając głowę obrazami przeszłości.
|
|
 |
|
Pewnego dnia uczucia bawiły się w chowanego. Na początku ustaliły, że kryje Miłość, więc zaczęła liczyć. Nadzieja schowała się w chmurach, Piękno w tafli wody, Strach w dziupli w drzewie, Skromność pod kamieniem, a Szaleństwo w krzaku dzikiej róży. Miłość doliczyła do 100 i zaczęła szukać. Znalazła Nadzieje, Strach, Piękno, Skromność... Ale gdy szukała Szaleństwa jedna z gałązek dzikiej róży uderzyła ją w twarz i wykuła jej oczy. Szaleństwo czując się winne obiecało, że zawsze będzie jej towarzyszyć. Od tej pory miłość jest ślepa, a prowadzi ją szaleństwo.
|
|
 |
|
wiecie jakie to uczucie wiedzieć że ludzie Was potrzebują a jednocześnie jesteście dla nich nikim? jeśli nie to Wam powiem.. potrafią codziennie pisać, dzwonić, mówić że "potrzebują naszej pomocy" by tylko gdy usłyszą to co chcą usłyszeć stać się zimnymi pozbawionymi serca ludźmi.. wykorzystają nas i zostawią bo jesteśmy tylko przystankiem na ich trasie, udają naszych przyjaciół by w najmniej oczekiwanym momencie wywlec to co próbujemy ukryć przed światem, nasze wady i rzeczy przed którymi uciekamy... Tak. Ja znam to uczucie, a Wy?
|
|
 |
|
W tej chwili już zupełnie nie wiem, kim jestem. Odważną, konsekwentną w swoim działaniu, młodą dziewczyną z klasą, czy wrażliwą, nieśmiałą i nie mającą pojęcia o życiu dziewczynką? Nie wiem, nie pytajcie mnie nawet. Zastanawiam się, jaka jestem naprawdę. Jaka bym była, gdyby nie było żadnych ludzi wokół mnie. Co tak naprawdę lubię, co sprawia mi przyjemność, z kim chcę się zadawać i o czym marzę. Nic nie jest już dla mnie jasne. Gdzieś zgubiłam samą siebie.
|
|
 |
|
To zawsze ja byłam tą uczuciową, ona zaś sprawiała wrażenie, jakby zawsze nad wszystkim miała kontrolę. Gdy ja sunęłam się z kąta w kąt, zastanawiając się, dlaczego kolejny chłopak się ode mnie odwrócił, do niej ustawiała się kolejka pragnących z nią być chłopaków. Poza światem chłopaków zawsze sprawiała wrażenie bardziej pewnej siebie, zabawniejszej i po prostu fajniejszej. Zawsze więc zakładałam, że jest inna. Że nie odczuwa wszystkiego tak, jak normalni ludzie. Że jest niemal nadczłowiekiem.
|
|
|
|