 |
|
bo jak Dr House kocham nienawidzić życie.
|
|
 |
|
to, że nie gadamy, nie znaczy, że nie myślę o Tobie. próbuję tylko zdystansować się, bo wiem, ze nie mogę Cię mieć.
|
|
 |
|
umysł Twój to mój gabinet, wchodzę tam drzwiami i oknami i kominem. wiem gdzie postawić kropkę, gdzie przecinek! jak tą kropką kropnąć kogoś synek.
|
|
 |
|
jestem gigantem w tej dziedzinie. to jest: dywersantem cudzych rozkminek.
|
|
 |
|
bo to przechuj warty grzechu ewenement w tym cechu, w miastach, głosie i uśmiechu.
|
|
 |
|
zwalić na skutek nie na przyczynę. pierdolić ten cały sentyment.
|
|
 |
|
czasem chciałbym umieć być skurwysynem. wszystko co było puścić z dymem.
|
|
 |
|
po raz n-ty mówię ta tęsknota jest chora, dziś to już wczoraj jutro będzie all right.
|
|
 |
|
brat wszystko będzie dobrze, tak, kiedy to do Ciebie dotrze. poznasz smak, wszystko będzie słodsze, jak cały popieprzony świat Cię poprze. ;)
|
|
 |
|
uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały... modlisz się w duchu, by anioły Cię złapały.
|
|
 |
|
jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem.
|
|
|
|