 |
|
znowu otworzyłem oczy i w gęstą lepką czerń, ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen.
|
|
 |
|
znowu otworzyłem oczy i w gęstą lepką czerń, plując potem krzyczałem, że wiem.
|
|
 |
|
poczułem na szyi jej głos delikatny jak len, to był tylko zły sen...
|
|
 |
|
póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic.
|
|
 |
|
iść do góry, pieprzyć smutek zbędny. świat lepszy jest w zasięgu ręki, więc oczy przetrzyj.
|
|
 |
|
pamiętaj dla niektórych nasz rap to antidotum.
|
|
 |
|
nie wiem co mnie czeka, różne rzeczy mi się śnią... sam na sam jestem z nią...
|
|
 |
|
cieszymy się życiem choć mówimy o problemach. znamy cele szczęścia, potrafimy je doceniać.
|
|
 |
|
pomyśl zanim powiesz coś o nas, o nich. słysząc słowa, nie widząc wyciągnietej dłoni.
|
|
 |
|
jeżeli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać, zadzwoń do mnie. nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą.
|
|
 |
|
na wstępie elokwentnie, zjem Cię. następnie Twoje zdjęcie, dzień w dzień to jest moje zajęcie, obojętnie gdzie będziesz.
|
|
 |
|
'jestem przy Tobie i w Tobie i w Twojej głowie, i wiem co robię, gdy puszczam obie dłonie w obieg i czuję jak pulsuje Twój krwioobieg.'
|
|
|
|