 |
|
kocham życie i chyba kocham cierpieć
|
|
 |
|
pękło mi na pół serce, beznadzieja, dobrze że wróciłaś po to żeby je posklejać /gdybyś
|
|
 |
|
“On dotykał palcami jej włosów, ona poczuła, że dotyka ją miłość.” — ewentualnie wąchał
|
|
 |
|
"Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny... Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny... Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię... Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie... Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło. Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło (gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...)"
|
|
 |
|
nie jestem ideałem i dobrze wiem to, że rzadko się starałam zmienić to nasze piekło, ale w tym jego piękno, że mimo wszystko potrafimy to poskładać tylko po to by być blisko, jesteś muzyką i każdym dźwiękiem, ja szłam donikąd, lecz złapałeś mnie za rękę, zabrałaś strach, (nie)winnie ukradłeś serce, dziś wiem, jak dzieląc się szczęściem mieć go coraz więcej... w c i ą ż rozbraja mnie Twój uśmiech, jak przy pierwszym spotkaniu heh:)
|
|
 |
|
a zamiast wspaniałych zalet widzę tutaj mnóstwo wad i nie pytaj czemu znów nie odbieram, czemu snów znowu nie mam, weź mnie puść, bo umieram, nie chce już żyć jak teraz, chce zapomnieć, bo nie rozumiem słów, którymi mówisz do mnie, ponoć mam serca z kamienia, wspaniale, lepiej by było gdybym nie miała go wcale, wiesz? ......... nie zrozumiem, już się gubicie w słowach, w sumie? już nie chce mi się nawet próbować
|
|
 |
|
wiesz, dziś się snuję po ruinach, które zbudowałam to smutny finał, wyrwij ze mnie kamień, wina w oceanie łez, weź, nakarm sercem szaniec i tylko cisza, wiesz, tylko cisza pozostaje w nas
|
|
 |
|
co się stało z nami? czy to czas zmienia nas czy może my sami?
|
|
 |
|
choć zawsze widzę Cię, ja nie czuje Cię znów, czekam na mały cud, który mógłby to przerwać,
ci wszyscy obcy wokół myślą, ze mamy wszystko, niech wezmą spokój, zabiorą oczywistość,
chcę usłyszeć głos, nie słyszę go, choć jesteś blisko,
powiedz do mnie, a potem mogę zniknąć, potem mogę zniknąć...
|
|
 |
|
rozmawiamy ze sobą coraz mniej, siebie chciwi
jakby ktoś pomiędzy nami porozstawiał szyby,
na tle własnego świata, dzieci, kwiaty, ryby
bez głębszych wdechów, żyjemy na niby
|
|
 |
|
te kilka słów, które możesz wpuścić pod skórę,
czasem ważą tyle, że mogę tego nie unieść,
to musi być lepsze niż jutro i pojutrze,
chce je tylko usłyszeć, a potem mogę umrzeć
|
|
|
|