 |
|
Wychodziłam z supermarketu, na parkingu zobaczyłam piękną yamahę r6, moją ukochaną - po rejestracji rozpoznałam, że to Twoje cacko. Usiadłam na niej i czekałam, aż wyjdziesz ze sklepu. Gładziłam bak i przypominałam sobie, jak kiedyś mnie na niej woziłeś. Ktoś ukuł mnie z boki, to byłeś Ty - mój były. Ze zdziwioną miną zapytałeś co jest. A ja powiedziałam: "Pamiętasz jak zrywaliśmy? Powiedziałeś, że jak najdzie mnie kiedyś na seks to, że mam dzwonić. Więc jedźmy do Ciebie." Jego mina - nie da się jej zapomnieć. Uśmiechnął się lekko, odpiął z tyłu zapasowy kask, podał mi i powiedział: "Miałaś do tego nie wracać... Ubierz kask, bo daleko do mnie." Wsiedliśmy bez słowa, na miejscu odpowiadałam zdawkowo na Jego pytania i koniec końców kolejny raz wylądowałam z Nim w łóżku. Odwiózł mnie do domu, czule ucałował a ja dodałam: "Nie umiem już bez tego żyć, tak mi przykro..." / iosonoval
|
|
 |
|
Wróciłam do starych nawyków. Znowu jestem rozwydrzona, urażam najbliższych, ranię znajomych, szwędam się gdziekolwiek i z kimkolwiek, zatracam w błahostkach, olewam naukę i skupiam na przyjemnościach. Wedle nowej zasady zimnego serca staję się zdzirą. W sumie tak jest za każdym razem, gdy uświadamiam sobie, ze facetowi naprawdę nie zależało na mnie... / iosonoval
|
|
 |
|
Tak czule wtuliła się w Jego piórnik, wiedziała, że jutro w szkole będzie musiała Mu go oddać na zawsze. Przytuliła mocno, tak jakby to był On. Leciały jej łzy. Wiedziała, że teraz to jedyne co ma w swoich rękach, to jedyna część kogoś ważnego w jej życiu, którą może dotknąć, mimo że to naprawdę ostatni raz... / iosonoval
|
|
 |
|
wszystkiego najlepszego z okazji mikołajek! :)
|
|
 |
|
byłam jego małą dziewczynką. z nosem, upapranym w czekoladzie. w za dużych butach. tą, którą uwielbiał nosić na barana i troskliwie przytulał, kiedy potknęła się o sznurówki swoich trampek.
jednak każda dziewczynka dorasta. staje się kobietą. tą pewną siebie. radzącą sobie z najmniejszymi problemami. tą, która potrafi samodzielnie wytrzeć sobie wąsy z kakao. jednak w życiu każdej z nas przychodzi moment, kiedy mamy ochotę znów poczuć się beztrosko. mamy ochotę, aby naszym największym problemem było to, że nasz ulubiony miś jest w praniu. niestety chwile dzieciństwa, uciekają bezpowrotnie.
|
|
 |
|
są takie elementy naszego serca, które umierają bezpowrotnie. którym nawet respiracja nie pomoże, a zmartwychwstanie jest niemożliwością.
|
|
 |
|
czas nie goi ran tylko pozwala nam zapomnieć o bólu. z dnia nadzień rany mniej krwawią, wspomnienia blakną. jednak odtworzenie tych najmniej przyjemnych jest znacznie łatwiejsze od tych najpiękniejszych. bowiem ludzka psychika zakodowuje bardziej zło względem samych siebie, niż ulotne szczęście.
|
|
 |
|
do dziś pamiętam kiedy siedziałam na tylnym siedzeniu Twojego samochodu. bose stopy trzymałam za oknem, a wiatr rozwiewał moje kruczoczarne loki. siedziałeś za kierownicą, spoglądając co chwila w lusterko, aby sprawdzić czy nic mi nie jest. w radiu szła nasza ulubiona piosenka, którą wspólnie nuciliśmy. czułam, że mogę wszystko. ale dopiero, kiedy zatrzymałeś wóz, poczułam, że żyję. otwarłeś szarmancko drzwi i biorąc mnie na ręce posadziłeś mnie na dachu samochodu. nie wiedząc co ze mną robisz, niechybnie protestowałam. po chwili, sam się wdrapałeś na dach wraz z gigantycznym koszykiem i subtelnie usiadłeś obok mnie. na moje ramiona zarzuciłeś swoją skórzaną kurtkę, uznając, że jest mi zimno. z koszyka wyjąłeś nasze ulubione białe wino i nalałeś nam po lampce. - po co to wszystko? - spytałam, nie rozumiejąc czemu nie siedzimy na trawie jak normalni, cywilizowani ludzie. - chciałem, żebyś była nieco bliżej nieba, maleńka. nieco bliżej domu, aniele. - wyszeptał, całując mnie po karku.
|
|
|
|