 |
|
Mijam delikatnie morfinowe słupki, kompotowe drogowskazy. Dojdę tam sama, w wielkiej dojrzałej samotności.
|
|
 |
|
Mam „trzęsienie ziemi” w skroniach.
|
|
 |
|
Mam na lewym przedramieniu wypalone piętno. Piętno śmierci.
|
|
 |
|
Ma wspaniałe oczy, bez źrenic. Szklana tafle, w której odbija się cała nędza ćpuna
|
|
 |
|
Gdy robiłeś mi pierwszy zastrzyk wierzyłam, że dajesz mi szczęście. Ale ty już wiedziałeś, że mnie zabijasz. I cieszyłeś się, że kiedyś nie będziesz umierał sam. / PN
|
|
 |
|
Czuję, że zaczynam nienawidzić. Nienawidzić siebie.
|
|
 |
|
Czuję pustkę, jakby nic nie było przede mną i poza mną. Nie rozumiem swego JA.
|
|
 |
|
Czasami tylko czuję, że zawadzam, że nie tutaj moje miejsce, nie wśród tych ludzi.
|
|
 |
|
Czas zatrzymał się w zniszczonym mózgu i tworzy fałszywą wizję prawdy.
|
|
 |
|
Ciągle mi brakuje odwagi do życia lub samobójstwa.
|
|
 |
|
Choruję na śmierć. W żyłach lęk krąży zamiast krwi.
|
|
 |
|
Chciałby, by nawet mocz oddawano do psychoanalizy.
|
|
|
|