 |
|
Nie rozumiem lasek, które za wszelką cenę chcą poznać życie o zapachu wódki i petów za oknem. Nie pojmuję tego, jak często wmawiają sobie depresję zdrowe dziewczyny, tnąc się w rogu pokoju, z powodu jakiegoś skurwysyna. Nie chce? Rzucił? Czyli jest śmieciem, przyjdzie kolejny. Naprawdę nie warto popadać w skrajności, przez dupków, powszechnie nazywanych facetami. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Kolejna, jebana boruta. Kolejne powybijane palce, połamane zapalniczki, tony petów, litry wódki. Ale wiesz co? Liczą się wspomnienia i zajebisty smak wygranej. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
A ty ile razy płakałaś? Ile razy patrzyłaś na krew cieknącą po ciele? Ile nocy zarwałaś? ile blizn w kształcie jego inicjałów masz na sobie? Ila papierosów spaliłaś i ile promili miałaś w krwi? Pamiętasz? / malydebil
|
|
 |
|
Jesteśmy benzadziejną nicością. Myślą, która doprowadza do skrajnej depresji. Jesteśmy nikim, dwufazową nienawiścią, która przyprawia o mdłości.
Największą ekstazą byłaby nasza nędzna śmierć doprowadzająca do piekła, ale pewnie tam też skończylibyśmy, jako cień lepszych.
|
|
 |
|
Rozmawiałam z kumplem z Turcji, na facebooku. W pewnym momencie zajęta rozmową z innymi przyjaciółmi, nie zwracając uwagi na to co piszę, dodałam tylko chłodne "I'm sorry, but me anglish isn't good, in practice". Odpowiedział wtedy słowami równie pięknymi jak słoik nutelli. Słowami, które zabolały, wzruszyły, ale i dały dużo do myślenia.. "English is not okay to talk about the problem". Thanks, Cemal. Realy thanks. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Odejdź, lub zostań na zawsze. Zniszcz mnie, lub pozwól oddychać. Do Ciebie należy ta ostateczna decyzja. Do Ciebie należy każda z moich wątpliwości, każdy fragment mojego życia. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Siedząc na fotelu powoli uświadamiałam sobie, jaki jest cel Jego bycia. Ma mnie do końca zniszczyć? Czy może być powodem, dla którego będę trzymała głowę wyżej? Prawdopodobnie nigy nie dowiem się prawdy. Ale wiem jedno - Nigdy o Nim nie zapomnę. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
No proszę, nie odchodź. Nie teraz, kiedy jestem aż tak bardzo bezsilna. Zostań z własnej woli, bo dziś nie jestem w stanie Cię zatrzymać. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Szukam gdzieś resztek Jego zapachu. Cały jebany weekend żyłam ze świadomością, że nawet o mnie nie pomyślał, nie zatęsknił. Tak naprawdę nigdy Go nie miałam. Nic nieznaczące krzyki, tony wyzwisk, kłótnie od dzieciaka. Ale i pocałunki, wsparcie, druga gęba, która pozwalała nie pić do lustra. I niczego nie będę tak pamiętać, jak zmieszanego zapachu fajek i perfum, kiedy po raz pierwszy przycisnął mnie do ściany i złączył nasze usta w jedność. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Im więcej piliśmy, tym mniej ubrań mieliśmy na sobie. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Nieważne, jak często odchodzę. Ani to, ile razy mówię, że mam dość. Wiesz, że zawsze do Ciebie wrócę. Bo nie chcę Cię stracić, bo nie potrafię definitywnie się pożegnać. / kredkinabaterie4
|
|
|
|