 |
|
Witam kolejny dzień, tak jak przywitałem wczoraj,
nietrzeźwym spojrzeniem na butelki po alkoholach
|
|
 |
|
Sam winien sobie za to co widzę i temu, ze kiedy już się odzywam to krzyczę.
|
|
 |
|
Już nie wiem czy zaczynam żyć czy przestaję umierać.
|
|
 |
|
myślę o tobie, wymiotuję, jesteś pierdolnięty i mam nadzieję, że kurwa nie żyjesz, mam nadzieję, że pochłonęło cię piekło i szatan wkręca drut do twojego oka .. to nie tak, ja ię ciągle kocham. to nie tak, chcę żebyś wrócił. to jest tak, kiedy myślę o tobie, to to chce mnie zadławić
|
|
 |
|
Wiara nie żyje, miłość leży gdzieś chłodna, za honor i jego pamięć pijemy do dna, odwaga to plotka, braterstwo wpadło w otchłań. Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać..
|
|
 |
|
bo nie ważne ile byś pierdolił, mnie to nie boli już,
na te słowa i ściemę opada zbyt gęsty kurz
|
|
 |
|
Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem gdzieś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę
|
|
 |
|
Jestem jak nałóg, jak pierdolony zawał, przychodzę, zabieram wszystko, potem zostawiam
|
|
 |
|
Nie wiązałam z Nim jakichś szczególnych nadziei. Wiedziałam, że mamy inny charakter, sposób spędzania wolnego czasu, inne zdanie w wielu sprawach. Jednak gdzieś na dnie serca zabolało jak odszedł. Spędzałam z Nim sporo czasu, chyba nawet przyzwyczaiłam się do Jego obecności w swoim życiu, wiele się od Niego nauczyłam - tych złych i dobrych rzeczy. Dziś jest mi smutno bo wiem, że już nigdy nie zobaczę Jego źrenic wpatrzonych w moje. Czasami mi Go brakuje, tak po prostu.
|
|
 |
|
tu gdzie budzisz się wkurwiony jeśli w ogóle zaśniesz..
|
|
|
|