 |
|
pójdę tylko tam, gdzie poprowadzi moje serce..
|
|
 |
|
Na końcu i na początku jest samotność..
|
|
 |
|
chciałabym wiedzieć, co myślisz gdy mijamy się bez słowa.
|
|
 |
|
jestem przygotowana na kolejne rozczarowanie, może z rozsądku, a może z konieczności. przyzwyczaiłam się, że po czasie szczęście zamienia się w smutek, rozszerzający źrenice i zapełniający tęczówki łzami, które spadają po zaczerwienionych policzkach niszcząc przy tym misterny makijaż. moja pewność siebie przemieni się w strach o nasze jutro, zacisnę pięści i będę naprawiać wszystko pierwszy raz, uda się to dzięki mojej wytrwałości, ale później wszystko zepsuje się znowu i znowu, aż w końcu nie zostanie z tego nic. ucieknę przed rozstaniem zastraszając Twoje serce łzami doskonale wiedząc, iż nie potrwa to już długo i mimo ogromu uczucia jakim siebie darzymy uciekniesz, bo jestem trudna i nie wyobrażasz sobie bycia z kimś tak skomplikowanym, a ja będę cierpieć miesiącami, a nawet latami i nigdy więcej nie zrozumiem siły miłości, której tyle oddałam.
|
|
 |
|
zapukał i wszedł do środka. zapomniałam chociaż na sekundę o bólu i strachu. wiedziałam, że gdy tylko mnie opuści smutek rozgości się w moim sercu i rozproszy chwilowy spokój w głowie. czułam delikatne pocałunki na skórze, jakby muśnięcia wiatru i zrozumiałam, że jest aniołem, tak samo zagubionym jak ja. gdy odszedł poczułam jak zamykam się w innej rzeczywistości. smak cierpienia stał się nieunikniony, a jego wspomnienie spadło na ziemię jak kropla rosy z liścia poruszonego przez wiatr i zniknęła zabierając ze sobą ostatnią krztę nadziei na lepsze jutro.
|
|
 |
|
nie mogę już, nie wytrzymuję. płaczę, bo nie mogę być sobą i jestem zamknięta w czterech ścianach. zostałeś mi tylko Ty, mój Aniele, lecz i Tobie ucięli skrzydła. nie docenię już tego, że po burzy przychodzi tęcza, bo została tylko cisza, taka jak przed burzą, a w oddali słychać krzyk niespokojny, to wołanie o pomoc, którego nikt nie zauważa. odchodzę w otchłań zapomnienia i jedyne co pozostaje w moim sercu to małe wspomnienie, które ukrywam głęboko by nikt mi go nie odebrał. samotność jest moją najlepszą przyjaciółką, jej powierzam swoje troski i tęsknotę, która codziennie targa moją duszą i jedynie ona zna sekret ukrywany latami, tak głęboko we mnie i tylko ona stara się mnie zrozumieć.
|
|
 |
|
Nie ważne ile uderzeń serc nam pozostało..
|
|
 |
|
przez 10 miesięcy byłam przeciwna jakiejkolwiek miłości w internacie,lecz na ostatnie dwa tygodnie pozwoliłam sobie na to aby ktoś się do mnie zbliżył,nikt nie ma pojęcia jak bardzo żałuję,jak bardzo cierpię gdy z jego ust słyszę : przecież my się tylko kolegujemy, nasze relacje to kolega-koleżanka. i wtedy zdaje sobie sprawę dlaczego przez te jebane 10 miesięcy byłam wszelkim uczuciom przeciwna...
|
|
 |
|
właśnie niby wszystko sobie wyjaśniliśmy,napisałeś,że nic poza koleżeństwem nas nie łączy,i nawet nie wiesz ile bólu mi zadałeś,jak cholernie źle się poczułam,jak bardzo pragnęłam czegoś więcej,chociaż zostało kilka dni ja liczyłam,że te dni będą jednymi z najwspanialszych naszych chwil,moich chwil spędzonych tutaj.lecz myliłam się,tak bardzo.teraz będę odliczać dni do tych jebanych wakacji,do tych 2 miesięcy bez Ciebie,tak bardzo tego pragnę.
|
|
|
|