 |
|
- ma pani rozmienić 200 złotych? - nie. - no to poproszę gumę kulkę.
|
|
 |
|
- twój ulubiony kolor ? - zielony. - bo jego oczy ? - nie , bo marihuana.
|
|
 |
|
Radziłabym ci zapamiętać, że na mnie się nie krzyczy .
|
|
 |
|
nie ma to, jak szkolić swój angielski na czatach z jakimś gościem z nowego jorku, który opisując siebie podaje długość penisa, oł man.
|
|
 |
|
zimny Bols popijany schłodzonym Desperadosem ♥ / yezoo
|
|
 |
|
kręciła się kolejna impreza.mocne fajki,zimna wódka i jakieś zioło,plus pełno ludzi dookoła i hazard na stoliku. kilka shotów i wypad na parkiet. światła neonów i głośne bity jakiegoś amerykańskiego hip-hopu. już zakręcona dopiłam ostatni łyk jakiegoś piwa powiadamiając całą ekipę, że gramy w butelkę. - na rozbieranego ! - rzucił kumpel. z racji, że wszyscy byliśmy już nieźle wstawieni nikt nie stawiał sprzeciwów. pech chciał, że kilka razy pod rząd wypadło na mnie. zdjęta bluza, bandana i przyszedł czas na t-shirt . unosząc się z lekka na skórzanej kanapie tańczyłam w rytm bitów muzyki powoli ściągając bluzkę, kiedy ktoś złapał mnie od tyłu wynosząc na własnych rękach z klubu. posadził na ławce nieopodal,krzycząc mi w twarz, że jestem pojebana. - ale i tak Cię kocham. - dopowiedział cicho gładząc moje włosy.-co?-zapytałam udając, że niedosłyszę.-nic, nic. - odpowiedział odchodząc i do dziś udając,że tak naprawdę nic się nie stało. a przecież zranił, znów. tak niby przypadkiem. / yezoo
|
|
 |
|
chwaląc się, że palisz ' zielone ' wcale nie zrobiłeś na mnie dobrego wrażenia. / yezoo
|
|
 |
|
tak serio? obejdzie się bez książek, bez komórki, bez piwa, bez neta, bez fajki na dobranoc, bez zapachu świeżo skoszonej trawy, czy benzyny. naprawdę ujdzie przy braku kasy, nowych ciuchów, treningów, ulubionego napoju, monte w lodówce, zielonej herbaty. ale bez oddechu nie dam rady - od jakiegoś czasu właśnie tym jesteś.
|
|
 |
|
pamiętam to, jakby zdarzyło się kilka minut temu. wciąż czuję na sobie tamto czułe spojrzenie, ciepły oddech okalający moją twarz tamtego zimowego wieczoru. sunął wierzchem palca po moim policzku szepcząc, że mnie nie zrani, że jestem zbyt piękna, żeby mnie niszczyć. doskonale wiedział przez jakie piekło niegdyś przeszłam, wiedział co dostałam w zamian za zaufanie - teraz siedzę tu sama, z kubkiem herbaty i zastanawiam się czy to z Niego jest taki boski chuj, czy to we mnie tkwi problem i byłam zbyt naiwna sądząc, że Jego kochanie mnie wykracza poza bariery jednej nocy.
|
|
 |
|
ty lepiej spójrz na siebie, bo wyglądasz jak trzecia płeć.
|
|
 |
|
nie potrafię rozmawiać z Tobą twarzą w twarz, więc mów do ręki, chuju. / yezoo
|
|
 |
|
kończył się lipiec, a ja z góry nastawiałam się, że zjebałam równo po tych wakacjach. ale sierpień dał dużo: chociażby te akcje, kiedy zdejmował spodnie, gdy siedzieliśmy sami w siodlarni - co dla nas będąc normalnym, u innych wywierało zupełnie inne odczucia. załamanie trenerki, kiedy wykonywane skoki były perfekcyjne, a rozwalałam przeszkody nogą. te rozmowy, krótkie sytuacje wżynające się w pamięć do maksimum. drobiazgi, które stworzyły piękny schemat, dzięki czemu uznaję te wakacje za niezastąpione.
|
|
|
|