 |
mam wyjebane na to. porządnie i definitywnie. gówno mnie to wszystko obchodzi. jestem twarda. mam wyjebany na ten cały cholerny, jebany popierdolony świat - mówiła stojąc przed lustrem z coraz bardziej łamiącym się głosem. w końcu jednak tama uczuć pękła. usiadła na podłodze, oparła się o lustro i płakała. wylewała te wszystkie łzy, które od dawna czaiły się w oku. dała upust smutku. teraz przecież nikt jej nie słyszy, nie widzi. mogła zdjąć maskę.
|
|
 |
-z czym chcesz nalesnika?
-a coo jest?
-.. lodówka? // inteligentna rozmowa z żelkiem < 33
|
|
 |
przestań mówić, przejdź do czynów [mowdomniedalej]
|
|
 |
siedziała na szkolnym korytarzu ze słuchawkami w uszach. myślami była przy nim. przy kolesiu, który znów zerwał się z lekcji. nagle podeszła do niej koleżanka.
-czego słuchasz? - zapytała jednocześnie przywołując ją na Ziemie. dziewczyna w końcu zauważyła, że z jej słuchawek nie wydobywa się żaden dźwięk. po chwili jednak odpowiedziała:
-mojego pierdolonego mięśnia znajdującego się w klatce piersiowej.- koleżanka, zmarszczyła brwi.
-to jakaś kapela?
|
|
 |
lans poprzez używki? nie dzięki, mi wystarcza ta pierdolona miłość, którą nie chce sie chwalić. nie chce jej i nie potrzebuję. proste? no właśnie nie, bo mocno się uzależniłam, cholera.v.v
|
|
 |
teraz już nie jest modny mózg, tylko zawartość portfela i wygląd, zapamiętaj ! -.-
|
|
 |
-dla czego na siłę szukasz przyjaciela? nie wystarcza ci twoja paczka?
-wystarcza.. nie wiem - odpowiedziała przyjaciółce dokańczając nieświadomie zdanie w myślach 'może mam nadzieję, że znajdę przyjaciela, który będzie mnie chronić, będzie najlepszym facetem mojego życia. będziemy się razem śmiać i robić razem odpały, aż w końcu zakochamy się w sobie. a potem, jak to leży w mojej naturze, zerwę z nim kontakt, po czym będę całe życie żałować, że nie dałam mu nawet szansy.'
|
|
 |
nic tak nie poprawia humoru w szkole jak jego widok. ♥
|
|
 |
niewiarygodne, żeby słowa mogły ranić. / Łzy
|
|
 |
kiedy nie trzeba, zawsze się uprę i nic nie może mnie powstrzymać. kiedy znowu coś zależy ode mnie i mam rację, moja pewność znika.
|
|
 |
nie żeby coś.. ale jednak.
|
|
 |
siedzisz na dupie, pomiędzy blokami, szpanersko słuchasz rapu na fula i użalasz sie, że znasz to życie, które jakie to nie jest złe, a potem idziesz do swojego domu, gdzie rodzice, którzy wszystko zrobią dla swojego jedynego syna czekają na cb z obiadem. jedno wielkie LOL i zero respektu, ziomuś.
|
|
|
|