 |
|
Nie śpię. Nie mogę. Myślę o tym, o tamtym, o przyszłym i przeszłym. Przeszłość. Tak. Chciałabym tam wrócić. Chciałabym wrócić do stanu sprzed kilku tygodni. Było fajnie, miło. Byłam szczęśliwa. Mogłam wręcz rozdawać to szczęście na pęczki. Miałam jego. A przynajmniej mogłam łudzić się, że tak jest. Że między nami coś jest. Teraz już go nie ma. Tak. Żyję przeszłością, choć wiem, że nie powinnam..
|
|
 |
|
On pisze, ona nie odpisuje. On dzwoni, ona nie odbiera. On przychodzi, ona nie otwiera. On uświadomił sobie że kocha, ona że czas zapomnieć.
|
|
 |
|
-Dlaczego nie potrafię kopnąć Cię w dupe i powiedzieć spierdalaj? -Bo mam fajny tyłek?
|
|
 |
|
- Chciałabym być zawsze przy tobie. – szepnęłam nieco zawstydzona.
Uśmiechnął się do mnie i długimi, smukłymi palcami zaczął pieścić moją twarz.
- Jesteś przy mnie. Przez cały czas, kiedy o tobie myślę. A myślę o tobie
każdej sekundy.
Westchnęłam i popatrzyłam na niego uważnie. Nagle uderzyła mnie jedna myśl: Jak miałabym żyć, gdyby jego zabrakło? Gdyby zniknął z mojego świata? Gdyby umarł?
Zacisnęłam powieki i z trudem powstrzymywałam napływające do oczu łzy.
|
|
 |
|
Za co mnie kochasz? – zapytał i podszedł do mnie, wpatrując się w moją twarz. wystarczyło jedno spojrzenie w jego gorące oczy, niemo błagające mnie o zniszczenie jego wszelkich wątpliwości.
Podeszłam do niego i mocno objęłam ramionami.
- Kocham cię za wszystko, choć brzmi to banalnie, to taka jest prawda.
Kocham twoje zranione serce; kocham rezerwę; kocham pozorną obojętność; kocham każdą twoją ranę; kocham cały upór i wątpliwości; kocham zły humor i sposób w jaki się do mnie uśmiechasz; kocham nawet jak mówisz, że mnie nienawidzisz. – popatrzyłam w jego oczy – Kocham twoje ciało. Uwielbiam zapach twoich włosów; kolor oczu; smak ust.
Poczułam jak jego silne ramiona przyciągają mnie bliżej. A potem jego wargi zmiażdżyły moje. Całował mnie mocno, żeby sprawić mi ból, żebym nigdy tego nie zapomniała: żebym nie zapomniała jak bardzo nienawidzi tego, że mnie kocha. Jak mocno go to odsłania i jak łatwo mogę go zranić.
|
|
 |
|
Nie patrzył na mnie. Wzrok miał wbity w podłogę. A ja śmiałam się do siebie w myślach, pomimo wielu problemów, czując się niewysłowienie szczęśliwa. Bo właśnie on był o mnie tak zazdrosny, że gotów był zabić.
Wiedziałam, że nie było mu o tym łatwo mówić, dlatego nie patrzył na mnie i wypalał jednego papierosa za drugim. Podeszłam do niego i zaczęłam całować jego brodę: tam gdzie udało mi się dosięgnąć, stojąc na palcach.
Ale on się nie ruszał i nie próbował mi pomagać. Znowu był na mnie zły, rozpamiętując tamtą głupią sytuację. Chciałam, żeby się do mnie uśmiechnął, żeby mnie przytulił, pocałował, kochał, pożądał. Ale on stał bez ruchu i zdawał się nie odczuwać tego, że moje pocałunki stały się żałośnie namiętne.
|
|
 |
|
Ściskała mnie za tył głowy, przysuwając do swoich zachłannych ust i naprawdę to stawało się coraz bardziej niebezpieczne.
Wziąłem jej dolną wargę ponownie w usta, ale wtedy jej mały, ciepły język musnął moje usta. Wysunąłem więc swój, a ona przyjęła mnie do wnętrza swoich ust. Na początku walczyliśmy w jej wnętrzu o dominację. I pieprzyłem to, że jęczę w jej usta i że ona napiera na moją twarz, jakby chciała mnie wessać w siebie.
Nim się zorientowałem,jej język utorował sobie drogę do moich ust i teraz to był prawdziwy, pierdolony francuski pocałunek
|
|
 |
|
Po kilku długich minutach, poczułem jak ona odwraca się w moją stronę i bliżej do mnie przysuwa. Jej ciepłe ciało idealnie przylegało do moich pleców. Zarzuciła na mój bok rękę i przysunęła twarz do mojej szyi. Chyba mi się kurwa wydawało, ale poczułem jak delikatnie mnie w nią całuje.
Mogłem tak leżeć jak skończony skurwysyn, ale przewróciłem się na prawy bok i objąłem ją ramieniem. Uniosła głowę i wpatrywała się we mnie z szeroko otwartymi oczami. Nachyliłem się nad nią i lekko pocałowałem ją w usta. Delikatny, słodki uśmiech, rozlał się na jej miękkie wargi. Wsunąłem dłoń w jej włosy i bawiłem się jej splotami. Spapugowała to i po chwili jej maleńka piąstka utonęła w moich. Szarpała nimi łagodnie i przysuwała się bliżej, chcąc wypełnić każdy milimetr zimnej przestrzeni między nami.
|
|
 |
|
Zabrał ode mnie skręta i zaciągnął się ponownie. Chwilę później oddał mi papierosa. Było coś seksownego w tym, że dotykałam ustami miejsca, którego przed chwilą on dotykał swoimi. Nagle stało się dla mnie niewygodne i tak mocno rzeczywiste to, że siedzi przede mną w wilgotnej koszulce i jest w zasięgu ręki.
W sumie to nagle przestało mnie obchodzić, co robię. On śmiał się w głos z byle czego, ale ja miałam zmysły wyostrzone do granic wytrzymałości. Zupełnie jakby oglądała film w HD, wszystko było takie wyraźne. Jego wilgotne wargi, mokre włosy, błyszczące włosy, umięśnione przedramiona, kolana dotykające moich.
Wypalaliśmy drugiego skręta, kiedy nie zastanawiając się, co robię, przysunęłam się do niego i położyłam dłonie na jego ramionach. Patrzył na mnie, cały czas się uśmiechając, myśląc, że żartuję, ale ja nie potrafiłam opanować moich pragnień.
To było niesamowite uczucie czuć go pod palcami: jego mięśnie były spięte, a oddech przyspieszony. przestał się uśmiechać.
|
|
 |
|
wszystkie jesteśmy głupie. nabrałyśmy się na żart z kocham Cię .
|
|
 |
|
nie ja nie jestem agresywna. tylko czasem kurwa chciałabym wyjebać wszystkie rzeczy z mojego pokoju przez okno, rozjebać telefon na kawałki i porwać wszystkie ubrania z szafy. przecież to normalne.
|
|
 |
|
Ona się starała... On olewał... Ona odpuściła... On zrozumiał.
|
|
|
|