 |
|
Piekne panie, kurwa mać, kiedyś byłaś moja,
teraz myślę o tobie, ale już nie umiem kochać,
niech ktoś przyjdzie po nas, albo zostaniemy sami,
wiele rzeczy bym zrobił inaczej, nie przekraczał granic
|
|
 |
|
Kiedyś śmiała się częściej dziś uśmiecha się rzadziej
|
|
 |
|
Gdy ostatnim spojrzeniem żegna Cię bez żalu żadnego, z oddaniem i wiernością myślisz, że nie może być większej miłości i wiesz już, że najdoskonalsza miłość spotkała właśnie Ciebie
|
|
 |
|
przed sobą klękam i nie umiem sie juz podnieść, ile razy można, ile razy można przyjąć ciosy godnie? to ostatni raz, to ostatnia łza, to ostatnie dowidzenia, bo dla mnie nic nie ma już, czuje mrok, to dom zabłąkanych dusz serce jak nóż, głęboko wbite to co kochałam najbardziej, ta rana sie nie goi tylko boli jeszcze bardziej
|
|
 |
|
Romantyczne spacery i te nocą po wódę,
wciąż nie wiem gdzie zgubiliśmy to co wywalczone z trudem
|
|
 |
|
Jednak ja jak inni obojętny dziś wyraźnie,
zrozum życie depcze wyobraźnię
|
|
 |
|
Chcę Cię przytulić, chwilę potem już udusić,
wiem, że można żyć inaczej i tak być nie musi
|
|
 |
|
To dla mnie jak pole bitwy, gdzie stale umieram
|
|
 |
|
Przez tą noc wygasł popęd i życia błysk. Jak każdy Ikar - spadła na pysk..
|
|
 |
|
Idę do pokoju, zamykam drzwi i budzę się w karetce,
mówią, że znaleźli mnie na podłodze w łazience
|
|
 |
|
w chwili której cie poznałem , poszedł bym już w drugą strone .
|
|
|
|