 |
|
*Któregoś dnia się spotkamy.Będę szła ulicą.Piękna.Pewna siebie.Z nutką tajemnicy.Stukotem obcasów zagłuszająca wszelkie inne dźwięki.Przyciągająca wzrok wszystkich mijających mnie facetów.Ty,siedząc i trzymając ją za rękę spojrzysz zaskoczony.Nie mogąc odwrócić wzroku uśmiechniesz się do mnie.W jednej chwili zapominając o wszystkim co dzieje się dookoła. Ja tymczasem oczaruję Cię jednym z najpiękniejszych uśmiechów.Spojrzę zalotnie z tajemniczym błyskiem w oku.Wtedy.Właśnie wtedy zrozumiesz.*
|
|
 |
|
“Podszedłeś do mnie pytając, czy zatańczę. Zamarłam na chwilę, jednak widząc Twoje zniecierpliwienie, już otwierałam usta, by się jakoś wymigać, gdy nagle rozległ się refren piosenki, Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą- Właśnie dostałeś odpowiedź od samego Lady Pank, powiedziałam uśmiechając się szeroko i odeszłam.”
|
|
 |
|
Szkoda, że nie pomyślałam by kilka miesięcy temu wcisnąć w sercu opcje 'nie angażuj się'
|
|
 |
|
`niesforna księżniczka dumnie krocząca przez świat. Pyskata, bezczelna, mająca dużo wad, chora manipulantka i egoistka z przerostem ambicji i pieprzoną dumą w zanadrzu.
|
|
 |
|
wolność, zawsze o niej marzyłam. wydawało mi się, że jestem wolna, bo robiłam co chcę. dziecinne marzenia.
|
|
 |
|
“bo zajebistym trzeba się urodzić”
|
|
 |
|
“On dla mnie niedostępny, ja dla niego niewidoczna.”
|
|
 |
|
wsłuchałam się w siebie i poniosłam klęskę. całkowita przegrana i tak już zostało. ogłuchłam na argumenty dorosłych. chcieli mi się wpieprzyć w życiorys. idioci, nie umieli się ze mną porozumieć. a przecież codziennie krzyczałam o pomoc. ale wtedy ONI byli głusi i ślepi. teraz kończymy razem: ONI ze starości, JA z młodości ;]
|
|
 |
|
- nie chcę być znowu ciekawym przypadkiem, beznadziejnym przypadkiem rokującym poprawę, przypadkiem w ogóle. Nie chcę być czubkiem, psychotropkiem, stukniętą wariatką. I nie chcę być normalna w waszym nienormalnym świecie. Więc mam odejść ?
- nie, jeszcze nie teraz.
|
|
 |
|
Tak, wiele zależy ode mnie. Sama mogę siebie zniszczyć. Czy to nie jest wspaniałe ? Mój świat jest taki, jaki sobie stworzyłam. Często działam destrukcyjnie i przeżywam coraz to silniejsze wstrząsy po kolejnym upadku. Wtedy moje ciało bywa dostosowane do rzeczywistości, przestrzega pewnych zasad i form współżycia z ludźmi. Żyję życiem biologicznym. W ciele tym powoli zaczynam dojrzewać JA. Dojrzewam w wielkim cierpieniu poszukiwania może sensu, może uczuć ? To narasta, dochodzi do punktu kulminacyjnego i.. widzę wokół siebie wielką pustkę. Tę pustkę czasami wypełnia ból. Tak nie można żyć. Ale czy potrafię inaczej, czy umiem zmienić swoje życie ?
|
|
 |
|
rzadko wracam do rzeczywistości. stworzyłam swój własny świat, w którym żyję. otoczyłam się ogromnym murem. ale czasami trzeba wrócić i to jest przerażające.
|
|
 |
|
tak bardzo zachciało mi się żyć i to żyć normalnie.
|
|
|
|