 |
|
wiesz ile głupie nazwanie słoneczkiem może sprawić radości?
|
|
 |
|
Kocham mój komputer , bo moi przyjaciele w nim mieszkają XD
|
|
 |
|
Jestem piękna na swój sposób, ponieważ bóg nie popełnia błędów. Jestem na dobrej drodze. Kochanie, taka właśnie się urodziłam. / Lady Gaga
|
|
 |
|
Wszędzie był on. Jego pocałunki i dotyk. Deszcz wciąż nie ustępował i czynił tę chwilę jeszcze bardziej wyjątkową.
|
|
 |
|
Ulice były praktycznie puste ponieważ okropna ulewa wciąż nie ustąpiła. My byliśmy już całkowicie przemoczeni, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Wpatrywałam się w jego idealną twarz, po której spływały krople deszczu. Jak to możliwe żeby w deszczu wciąż móc wyglądać tak perfekcyjnie?
|
|
 |
|
Patrzyłam na niego z przekonaniem, że jest to ostatni raz kiedy się widzimy i nie byłam w stanie tak po prostu odejść i go zostawić. Myśląc o tej tęsknocie i cierpieniu kiedy go nie będzie przy mnie, cały mój rozsądek powoli zaczął się ulatniać i mnie zostawiać, aż w końcu jedyne czego pragnęłam to zostać tutaj z chłopakiem, który właśnie kurczowo trzyma moją rękę, wpatrując się we mnie ze łzami w oczach, próbując mi coś przekazać, i nie wiem na ile procent jego zachowanie jest prawdziwe, ale po prostu nie potrafię stąd odejść i jedyne co teraz słyszę, to moje serce wykrzykujące jego imię.
|
|
 |
|
W miłości lepiej wiedzieć i być zawiedzionym niż nie wiedzieć i ciągle się zastanawiać.
|
|
 |
|
I jeśli kiedykolwiek za mną zatęsknisz, to pamiętaj, ja nie uciekłam, to ty pozwoliłeś mi odejść.
|
|
 |
|
umówiłam się z nim na dziewiątą, na zegarze właśnie wybiła dwudziesta trzydzieści, ze spoconymi dłońmi z nerwów przechadzałam się powolnie po pokoju. Nie powiem że nie, ale minuty ciągnęły się niesamowicie, na dźwięk dzwonka do drzwi uderzyłam się w kolano o stolik, otworzyłam mu i w tym momencie w oczy zaczęła mnie razić przystojność mojego chłopaka. zaprowadziłam go za łapkę do kuchni i z wielką ekscytacją oznajmiłam że pieczemy Twoje ulubione ciasto rafaello, w oczach zabłyszczała Ci dziecinna raodcha. Zaczęliśmy od przygotowania potrzebnych składników, starannie podawałam, odbierałam i stawiałam miseczki z zawartością i bez zawartości, potem przyszła kolej na wspólne zmiksowanie ciasta, ułożyłeś łapki na moich i zaczęła się zabawa, po zmiksowaniu ciasta byłam cała w mące, na sukience w kwiatuszki pozostał ślad od łyżki. Cofając się, potrąciłam miseczkę z wiórkami kokosowymi, schylając się poczułam że coś mi się posypało do włosów, wyplątałam zawiniątko.[cz,1]
|
|
 |
|
okazało się, jednym z wiórków, podniosłam wztok on śmiał się i patrzył na mnie z troską w oczach. Wtedy rozpętała się wojna, zaczęliśmy się nimi obrzucać, miałam je wszędzie. Gdy skończyliśmy bitwę rzuciłam się na niego zarzucając ręce na jego szyi, uniósł mnie a ja oplotłam jego biodra nogami, poczułam jego zapach delikatnych perfum i przyniosłam się w inny wymiar. Gdy odstawił mnie, wróciłam do tej samej kuchni w której stałam parę minut temu. Grzecznie dokończyliśmy ciasto, zjedliśmy je wspólnie, usiedliśmy na moim łóżku i kilka chwil później spaliśmy jak zabici. [cz.2]
|
|
 |
|
Gdziekolwiek teraz nie spojrzę.. otaczasz mnie swoim uściskiem
|
|
|
|