 |
|
- hahah. zajebista jesteś. - no wiem. Aż ci zazdroszczę, że mnie znasz.
|
|
 |
|
zaprosiłam go NA kawę. później wyszliśmy NA papierosa. skończyło się na tym, że wylądowałam NA łóżku. a on wylądował NA mnie. zaprosił mnie do siebie NA godzinę. ja, elokwentnie zostałam NA zawsze.
|
|
 |
|
Najgorzej jest jak nie możesz sobie z czymś poradzić, a nie potrafisz się nikomu zwierzyć, bo boisz się wyśmiania lub ignorancji. Zamykasz się wtedy w sobie, osuszasz łzy i ze sztucznym uśmiechem na twarzy mówisz, że nic się nie stało.
|
|
 |
|
Gdy czytałam to , przed oczami widziałam Ciebie. Jest pochmurny zimowy wieczór. Siedzisz na parapecie z zeszytem na kolanach. Masz łzy w oczach , wiesz , że go tracisz. Nie masz na to wpływu. Specjalnie powodowałaś kłótnie , chcąc usłyszeć słowo ‘ Kochanie ‘ z jego ust. Łudziłaś się , że Cię kocha , a tak naprawdę to było jedno wielkie kłamstwo. Lubiłaś jego słowa, tworzyły Ci pewnego rodzaju kołysankę , która pozwalała Ci zasnąć w spokoju. Wiesz , że to koniec. Koniec Twojego szczęścia , ale pamiętaj masz wspomnienia , do których zawsze możesz wracać.
|
|
 |
|
Żeby zatańczyć dobrze każdy krok , musisz połączyć się z duszą , odnaleźć wewnętrzna siłę ,a wtedy zrozumiesz , że nie ma rzeczy niemożliwych.
|
|
 |
|
Byłam przerażona. Pierwszy raz przeżywałam coś takiego. Przytulałeś mnie. Mocno. Ten uścisk powodował , że czułam się bezgranicznie bezpieczna. Chodź ryzyko było wielkie. Oparłeś swoją brodę na mojej głowie mówiąc , ‘ Jest dobrze , teraz jesteś bezpieczna. Byłaś dzielna. Udało się. ‘ Jakbym przeniosła się w inną sferę , ten uścisk uspokajał, lecz przeszywał mnie strach, że Cię stracę , że pękniesz jak bańka , zniknie poczucie bezpieczeństwa , nie będzie Ciebie. Nagle wszystko zaczęło się rozpływać. Kurczowo zaciskałam ręce na Twojej szyji , nie chcąc wypuścić Cię z objęć. Wszystko się rozmazywało , z chwili na chwilę coraz bardziej. Czułam , że się od Ciebie odrywam. Jakby jakieś niewidzialne dłonie nas rozdzielały , i zabierały mnie gdzieś daleko. Zrobiło się chłodno. Otworzyłam oczy. Jedyne co zrobiłam , to wymówiłam bezgłośnie pewne słowo. Sen
|
|
 |
|
i nie wystarczają mi te trzyminutowe rozmowy na gadu dziennie. chciałabym Cię mieć tu, blisko.
|
|
 |
|
wybacz, kocie, ale chyba musiałeś się ostro jebnąć w głowę. zdajesz sobie sprawę, że przyszedłeś dziś do szkoły trzeci dzień pod rząd?
|
|
 |
|
a jedyne co miał jej do zaoferowania to kilka dobrze spędzonych nocy i zajebiste pocałunki. poprzestała na tą propozycję - miał niezły tyłek.
|
|
 |
|
jedynym czułym gestem jakim jest w stanie Cię obdarzyć to rozłożenie nóg w najmniej odpowiednim momencie. ale przecież nigdy nie lubiłeś przytulania, więc to powinno Cię w pełni zadowolić.
|
|
 |
|
uwielbiałam, kiedy płakał. miałam wtedy potwierdzenie, że gdzieś tam głęboko w jego klatce piersiowej skrywa się coś sercopodobnego. nie lubiłam, gdy przed naszym wspólnym pocałunkiem niemal że z łaską wyciągał z ust papierosa, uznając się przy tym za dżentelmena. nienawidziłam, kiedy najpierw szarpał mnie za ramię, krzycząc jaka jestem nie posłuszna, a później przystawiał do ściany, odbierając mi oddech pocałunkiem. miał nade mną władzę. czułam się taka słaba. czułam się taka zakochana. uczucie potrafi zabić każdą z naszych myślących komórek. odebrać władzę w każdym z mięśni naszego ciała. równie dobrze można posadzić kogoś na krześle elektrycznym w formie kary. kary za niepoprawne uderzenia serca.
|
|
|
|