 |
|
pamiętaj, nie daj się nikomu ograniczać, złotko. nie warto.
|
|
 |
|
chcę Cię trochę pomęczyć, chcę Cię zmotywować, chcę dla Ciebie śpiewać, do Ciebie się przytulać, z Tobą wracać pociągiem, dotykać Cię, bawić się i spędzić moją przyszłość, tylko pozwól mi na to.
|
|
 |
|
powoli robię się drętwa. nawet przyjaciele mówią że jestem już zimną suką.
|
|
 |
|
pasja - to czynność którą wykonujemy z przyjemnością, bo lubimy. to coś, czemu poświęcamy wszystkie swoje siły i cały swój czas. to coś, co warto mieć, być w tym najlepszym, czuć się szczęśliwym. pasja - to właśnie ona daje nam nadzieje na lepsze jutro. człowiek bez pasji to tak jak człowiek bez duszy-nie żyje./emilsoon
|
|
 |
|
będzie co będzie, stanie się co ma się stać. i tak kurwa mać przedstawienie musi trwać! / sobota.
|
|
 |
|
Ile razy muszę mówić Ci
powtarzać to samo
nie musimy się kłócić przecież czasu mamy mało
|
|
 |
|
Będę chlać, aż wszystko jebnie i niech już jebnie, to jest mi nie potrzebne, skończę sam, będzie pięknie.
|
|
 |
|
dzień jak każdy dzień, albo szkoła albo praktyki. akurat dzisiaj wypadło na praktyki, oczywiście do 14. jak zwykle wracam w zatłoczonym busie, coraz bliżej domu, coraz bliżej peryferii miasta, coraz mniej ludzi. nieostrożny kierowca, który nie potrafi jeździć i ma wylane na to czy ktoś sie może wyjebać od jego hamowania. zwyczajne wejście do domu, niezwyczajne powitanie przez Niego. przytulając mnie, zakrywając mi oczy i zakazując mi sie wyrywać, wręczył mi duży piękny bukiet róż, naprawdę ślicznych cudownych róż, których nigdy od nikogo nie dostałam. ' otwórz szafę, bo ktoś tam na Ciebie czeka', 'głupi jesteś' -powiedziałam ,po czym otworzyłam szafę. a tam co? misiek, biały duży misiek o którego zawsze się upominałam. no i w końcu dostałam. i co zwyciężyło ? no oczywiście łzy. ale nie takie sobie łzy. to po prostu były najprawdziwsze łzy szczęścia./emilsoon
|
|
 |
|
z okazji walentynek chuj wam wszystkim w dupe!
|
|
 |
|
część III: przygryzałby mi wargę, gdybyśmy się całowali, łapał by mnie za udo, delikatnie je do góry podnosząc w chwilach unoszenia. całowałby mnie w najbardziej nieoczekiwanym momencie, co by wywoływało u mnie uśmiech i objęcie go rękoma w okół szyi.
|
|
 |
|
część II: chciałoby mi się płakać, ale uśmiechnęłabym się. mój facet musi używać wulgaryzmów, pić kawę i mieć lekki zarost. wulgaryzmami wyrażałby jak przypierdoli mojemu koledze, jeśli jeszcze raz dotknie mnie gdziekolwiek. mówiłby 'kocham Cię, kurwa' zatrzymując drzwi, które chcę zamknąć po kłótni. oglądałabym iskierkę w oczach kiedy wyksztusza "ja pierdole" gdy jego ulubiona drużyna przegrała mecz. od kawy bylibyśmy uzaleznieni oboje. pilibyśmy ją rano, popołudniu, wieczorem. wpadałby na nią, przy okazji rozmawiając z moimi rodzicami. smerałby mnie zarostem podczas pocałunków, seksu czy nawet drobnych pieszczot. gdybym nie chciała mu dać buzi, rzuciłby mnie na łóżko, usiadł okrakiem, przytrzymał rękoma moje nadgarstki nade mną i powoli by jeździł ustami od kącika ust w dół, po brzuch, tylko po to by mnie drażnić brodą.
|
|
|
|