 |
|
Nikt Ciebie nie zwróci, nikt tego nie zmieni Leżysz czarną mgłą osnuty Oddech pełen ziemi zapadnięty w gardło Martwy język, cisza Obraz stoi przed oczami, nie oddychasz
|
|
 |
|
Zamykam oczy, wybija godzina niefartu
|
|
 |
|
Chociaż nie jestem winny, tępy ból, zapijmy. Tak bardzo czuję się bezsilny.
|
|
 |
|
Naszych problemów nie rozwiąże już telefon
Kolejny raz w ścianę uderzam pięścią
|
|
 |
|
Cisza krzyczy szeptem, którego nikt nie umie słyszeć
|
|
 |
|
wiosenny dzień, kiedy można we wszystko uwierzyć od nowa.
|
|
 |
|
Uśmiech przez łzy. To nic nie zmieni. Niczego nie da się naprawić, wyjasnic, wymienic,
|
|
 |
|
Jeden kielon za każdą zajebistą akcję
Wypijemy za wszystkie to kurwa odpadniemy w trakcie
|
|
 |
|
Łączy nas więź, wiesz? Ten nie pisany kodeks zasad Tu gdzie typy noszą proszek i weed w gaciach
Gdzie krwi zapach miesza się z zapachem perfum
Powiedz ile jesteś w stanie nakłamać dla peklu (ile?)
|
|
 |
|
`Memento mori to necropolis nocą Gdzie wielu ludzi żyje chociaż nie wiedzą po co Niektórzy rodzą się przegrani już na samym starcie A tak zwana sprawiedliwość pogrąża ich jeszcze bardziej...
|
|
|
|