 |
|
Poczekaj do świtu, aż pojawi się słońce. I znów będziesz czekać zbyt długo. Jego już nie będzie.
|
|
 |
|
nie chcę aby we mnie wierzyli, po co? jest w ogóle w co? w kogo? przecież ja tak naprawdę jestem nikim../ Skecz
|
|
 |
|
Uwielbiasz mnie ranić. Uwielbiasz powracać do mojego życia i przywoływać tysiące niepotrzebnych wspomnień, rozdrapując przy tym dawne, zagojone już rany. Mścisz się na każdy możliwy sposób za ból, który ode mnie kiedyś otrzymałeś, jednocześnie starasz się śmiać z mojego nieszczęścia. Udajesz, że jesteś kimś dobrym, że mogę mieć w Tobie przyjaciela, ale kiedy naprawdę coś złego się dzieje, nie ma Ciebie. Jesteś w swoim świecie, nie słuchasz tego co do Ciebie mówię. Traktujesz mnie, jak przedmiot, jak zabawkę, którą przerzucasz z jednego miejsca na drugie. Lecz ja mam tego serdecznie dość. Nie pozwolę Ci, abyś mógł się mną tak bawić. Nie jestem przedmiotem, ale człowiekiem, który też ma uczucia. I w przeciwieństwie do Ciebie potrafię być szczera i otwarta na ludzi. Nie muszę okłamywać nikogo, aby bawić się kogoś kosztem. Nie muszę tak, jak Ty czerpać z tego żadnej satysfakcji, bo moja szczerość zawsze będzie na pozycji wygranej, a od Ciebie ludzie zaczną uciekać.
|
|
 |
|
tak bardzo czuję się nikim, mimo, że ona każdego dnia powtarza mi jak bardzo wyjątkowym człowiekiem jestem.. nie potrafię w to uwierzyć. przecież kiedyś byłem takim skurwysynem.. zraniłbym nawet wszystkie rzeczy nieżywe, zraniłbym wszystko na swojej drodze, bo tylko to umiałem robić.. więc jak mogę być wyjątkowy..? zmieniłem się od tamtego czasu, zrozumiałem parę spraw i poprawiłem nieco swoje zachowanie, ale to wcale nie czyni mnie wyjątkowym../ Skecz
|
|
 |
|
wszedłem do pokoju i zobaczyłem jak leży opatulona w koc na łóżku. usiadłem pod ścianą, obok łóżka i patrzyłem na nią dobre pół nocy i myślałem o tym jak z tak złego człowieka mogło powstać takie malutkie cudo.. duże zielone oczy pokazujące całą nieskazitelność, malutkie rączki, które kiedyś dosięgną słońca, malutki nosek, po mamusi.. patrzyłem na nią i nie mogłem uwierzyć, że dzięki komuś takiemu jak ja może urodzić się ktoś tak czysty, dobry i bez grzechu jak ona.. gdy się przebudziła wziąłem ją na ręce i zacząłem śpiewać jej ulubioną kołysankę, aby znów poszła spać, bezpieczna, przy ojcu, który zawsze będzie ją kochał../ Skecz
|
|
 |
|
Odpocznę, od Was fałszywi przyjaciele, od jego tak często zachlanej mordy. Od tego całego bagna w którym jestem i z godziny na godzine, z dnia na dzień się coraz bardziej pogrążam.
|
|
 |
|
O tak, sobota w powietrzu już czuć wieczorną imprezę. Spędzę ją w najlepszym towarzystwie. Jutro wyjazd, nie wiem jak ja sobie poradzę bez waszego wsparcia Miśki. Weekendy będą nasze! Moja miłość mnie kocha czuję to całym ciałem, a moje malutkie serduszko wariuje z tęsknoty.
|
|
 |
|
cholernie chciałbym aby ktoś mnie przytulił, ale gdy próbują to robić, to ich odpycham.. dlaczego tak jest? przecież potrzebuję tego, przecież chciałbym poczuć czujesz ciepło, zostać pogłaskanym po głowie i usłyszeć słowa, pocieszenia, usłyszeć, że ten koszmar się w końcu skończy i wszystko się ułoży.. przepraszam, że jestem taki niezdecydowany, ale jestem jeszcze tylko niezdecydowanym i bezbronnym dzieckiem../ Skecz
|
|
 |
|
powiedz mi jak to jest kochać, bo nie wiem.. moje serce nie czuje nic.. jakby nie potrzebowało nawet aby ktoś pokochał je.. ja nigdy nie kochałem, bo nie potrafię.. urodziła się we mnie tylko umiejętność ranienia każdego wokół.. może dlatego, że kiedyś próbowałem pokochać i zostałem strasznie skrzywdzony../ Skecz
|
|
 |
|
była godzina 03:03, trzymałem jej zdjęcie w dłoniach, krwawiących dłoniach, z nadgarstków płynęła krew, jednym strumieniem, strumieniem rozpaczy. zrozumiałem, że już jej nie mam i nawet to, że będę sprawiał sobie świadomy ból, nie przywróci mi jej, już jej to nie ruszało, wiedziała, że robię to tylko po to, aby wzbudzić w niej żal, aby żałowała, że mnie zostawiła i czuła w sercu ból, takie nagłe ukłucie noża, w sam środek tego mięśnia, który daje życie. patrzyłem a jej zdjęcie, a po moich policzkach spływały nie do końca słone łzy, były w połowie gorzkie, gorzkie jak żale. patrząc na nią widziałem osobę, której nikt nigdy nie powinien zranić, a zraniłem ją ja sam, to nigdy nie powinno się zdarzyć, tak jak ja nigdy nie powinienem się narodzić. wziąłem z szafki tabletki nasenne i połknąłem ile się tylko dało, prawie całe opakowanie, położyłem się do łóżka i zapadłem w głęboki sen, w końcu byłem wolny od życia./ Skecz
|
|
|
|