 |
|
Jedna wielka sala, tylko dla mnie, czekająca na mnie od kilku lat, wiedziała że kiedyś nadejdzie ten czas, że będę chciała pożegnać się z tym światem, że kiedyś ją przywitam, że będę w niej leżała, patrzyła się w krzyż, ale nie modliła. Patrząc na kolor sali myślałam o śmierci, chciałam iść, nie wrócić. Tu miałam tylko czystą wodę i jakiś grysik. Żadnej wódki, żadnych papierosów, żadnych ludzi, płaczących za mną. /jebsiemisiek
|
|
 |
|
Wśród tych wszystkich ludzi czuje się jak jakaś mała istota, która jest tu bo musi, już nie odczuwam bólu, przedawkowanie to najmocniejszy sposób który odkryłam, skraplająca kroplówka niczego nie daje, zastrzyki są tylko po to żeby zostawiały ślady, czuje że pomału tracę siebie, nie przez lekarzy, nie przez tabletki, przez brak Ciebie. / jebsiemisiek
|
|
 |
|
Wyczuwam zazdrość, skurwysynie. /jebsiemisiek
|
|
 |
|
bo widział tylko moje włosy rozwiewane przez delikatny wiatr i notorycznie spuszczany w dół wzrok. obserwował otoczenie - tą ławkę, te liście spadające na parkową aleję. dwa razy zwrócił uwagę na moje dłonie i splótł nasze palce. ja wciąż nie potrafiłam się odnaleźć. moje serce skakało po całym ciele: odrywając się z piersi dopadło stopy, następnie wzbijając się, aż pod gardło. na chwilę zapomniało, że ma trzymać mnie przy życiu, a jedynie zawiesiło je na cienkiej lince. głupiutkie, wierzyło Mu w to wszystko.
|
|
 |
|
dużo osób dotknęło moje cholerne przekonanie, że podstawą życia jest przyjaźń. szeptali pod nosem, iż to minie, pozostaną tylko wspomnienia z czasów podstawówki. wiele lat razem, masa wspomnień na kącie - chore leżenie na kuchennej podłodze chichrając się nie wiadomo z czego, czy wieczorne sprzeczki o kołdrę. ponadto ta lista planów. pozycje na przyszłość, kolejne punkty do zrealizowania. najpierw szereg nocowań, kolonie, w końcu kilkutygodniowy wyjazd do Australii i otworzenie restauracji. powiesz, że sucho brzmi, ale gdzieś między tymi planami majaczy się magia. każdą z tych czynności, z tych przygód, powalonych rozmów, godzin i chwil, dokonamy razem.
|
|
 |
|
pogwałcone myśli, zmięte serce, uczucia zmiecione pod dywan. przeszkadzałam? mogłeś dać mi odejść, zamiast podcinania skrzydeł i wciskania w zakurzony kąt pokoju.
|
|
 |
|
to pewne, że mnie nie zrozumiesz. czasem uwielbiam usiąść w kącie pokoju opatulając się kocem i pijąc gorącą herbatę z cytryną. puścić Beethovena. na moment, zapatrując się gdzieś w róg łączący ścianę z sufitem, przestać istnieć. szeptać coś, cokolwiek. z nadzieją, że nikt nie słyszy, ale jednak ktoś zrozumie. utknąć we własnej, zamkniętej dla innych, abstrakcji. wypowiadać marzenia, choć przecież - nie przechodzą przez gardło. na moment znów pamiętać. szlochać w pustkę. płakać, a może udawać i kłamać przed samą sobą, bo faktycznie nie potrafię tego robić? ocierać niewidoczne łzy. to pewne, że mnie nie zrozumiesz i nie raz znienawidzisz. lecz spróbuj pokochać. niezdarnie zwariuj.
|
|
 |
|
po pierwsze mam serce, po drugie - rozumiem.
|
|
 |
|
nie podoba mi się, że mi się podobasz.
|
|
 |
|
a gdy będziemy mieć po 80 lat, podbiegnę do Ciebie ze swoim balkonikiem i stwierdzę, że skoro nie żyliśmy razem to chociaż umrzeć powinniśmy wspólnie. // net
|
|
|
|