 |
|
brakuje mi dosłownie wszystkiego z tamtych tygodni witających pierwsze wiosenne promienie. brakuje mi Ciebie ocierającego się o moje ciało podczas spacerów, rozmów tak zdrowo pokręconych, słów na które reagowaliśmy momentalnie głośnym i zgranym śmiechem. brakuje mi mojego beztroskiego podbiegania do Ciebie, wskakiwania Ci na plecy zaplatając swoje nogi wokół Twoich bioder. brakuje Twojego zapachu unoszącego się wszędzie wokół, ciepła oddechu, który spowijał moją brodę, gdy z wolna zbliżałeś swoje wargi do moich. cholera, brakuje Ciebie, szczęścia, nas.
|
|
 |
|
Jak niedopałek pod butem ginie kaźda chwila.
|
|
 |
|
budzisz sie rano o 6. zamykasz oczy na 5 minut. otwierasz i jest 7:45. w szkole. 13:20. zamykasz oczy na 5 minut. otwierasz i... jest 13:20.
|
|
 |
|
Kupiłam globus więc wiem co to znaczy panować nad światem, dziwko! / fejs.
|
|
 |
|
krzyknij 'ejj Tyyy' a nikt sie nie odwróci.. krzyknij 'Tyyy chuju' a odwórcą się wszyscy / insatiable
|
|
 |
|
Chciałam pić z umiarem, ale umiar nie chciał pić ze mną. XDD / izoleek
|
|
 |
|
wkurwiona kobieta potrafi więcej...
|
|
 |
|
pamiętam jak wiele razy na bibie były ściski.
zadowolone pyski. leciały rymy jak pociski
niesamowite chwile, aroma, zakwasy, odciski.
za każdą dobrą wspólną bibe dziękuję wszystkim! ♥
|
|
 |
|
zanim uśniesz zapamiętaj, że ja bez Ciebie
to jak bez bliskich święta, jak lekarz bez pacjenta
studia bez studenta, telekomunikacja bez abonenta.
|
|
 |
|
pamiętam ten ciężki etap, kiedy nauczyciele jechali Go dosłownie o wszystko szukając pretekstu, żeby wywalić Go z tej szkoły. z miejscem zamieszkania było podobnie - wybijane szyby przez tutejszych mieszkańców, kradzione sprzęty. zapytałam wtedy jak to do cholery znosi i czemu mimo wszystko nie poprosi rodziców o wyniesienie się stąd. odpowiedział, że robi to tylko dla mnie, i bez względu na innych Jego miejsce zawsze będzie przy moim boku.
|
|
 |
|
stroję się dłużej niż zwykle. włosy wiąże w nienaganny warkoczyk, na nogi zakładam cienkie, czarne rajstopy, wciskam się w czarną spódniczkę, przez głowę już wciągam bluzkę w kwiatki i narzucam na ramiona czarny sweterek. przejeżdżam tuszem po rzęsach, delikatny róż ląduje na policzkach, usta przeciągam jasno-różowym błyszczykiem. dziś czwartek. w czwartki mijamy się na schodach między I a II piętrem
|
|
 |
|
czerwiec, kiedy rozpakowujesz książki po szkole dopiero następnego dnia pakując następne i mając totalnie wylane na odrobienie pracy domowej, o ile taka a nuż, gdzieś się wcisnęła. kiedy przy łóżku zamiast dziesiątek notatek i kilku podręczników leży skromna sterta tomów autorstwa Twoich ulubionych pisarzy. kiedy nie martwisz się w sumie o nic, żyjesz tylko śmiechem, ruchem i litrami wypijanej dziennie wody. bez Niego.
|
|
|
|