 |
|
stanął w moich drzwiach z udawanym uśmiechem. żadnego 'cześć', 'wejdź' - milczałam wpatrując się w Jego źrenice. i już czułam w sobie, to co On, rozdzierający ból w klatce piersiowej i gulę ściskającą za gardło. krótkie 'a nie mówiłam' cisnęło mi się na usta, jednak zamiast tego sięgnęłam po Jego dłoń i wciągnęłam za nią do środka. znów miał rozerwane serce, które ja musiałam pozszywać, przywrócić mu normalne bicie.
|
|
 |
|
boisz się. boisz się, że któregoś dnia przeglądając aktualności zobaczysz ten cholerny komunikat o tym, że jest w związku. boisz się, że Twoja nadzieja runie w gruzach, a z nią, cały Twój świat, który jak dotąd zamyka się w Jego osobie, wyłącznie.
|
|
 |
|
i nic nie jest w stanie pobić tej rozpierdalającej serce radości, kiedy znów jest na wyciągnięcie ręki. ta euforia, gdy znów trzyma Cię w ramionach, tak beztrosko.
|
|
 |
|
powolutku rozpierdala nas w drobny mak
|
|
 |
|
zepsuty świat który przyniosła miłość
|
|
 |
|
czara się przepełnia zaczyna topnieć lodowiec
|
|
 |
|
mogliśmy wszystko, szkoda, że nam nie wyszło
|
|
 |
|
możesz żyć smutkiem, albo przeżyć smutek
|
|
 |
|
wszystko zostało już zjebane
|
|
 |
|
opuchnięta połowa twarzy, siniak pod brodą, lekko stłuczony obojczyk, przegryziony policzek od środka, czyli: idę na byka rodeo, nie ma bata.
|
|
 |
|
Dotykamy się, czuję dreszcze. Przytulamy się, to za mało, ale wystarcza, żebym zaczęła zastanawiać się co przyniesie nam przyszłość.
To pożądanie, tortura. Musisz być czarodziejem, bo wykonałeś niemożliwe, zdobyłeś moje zaufanie.
Ale nie pogrywaj, bo może zrobić się niebezpiecznie. Jeśli to zjebiesz, bo jeśli ja się sparzę pokażę Ci co to znaczy naprawdę cierpieć.
|
|
|
|