 |
|
Przyjaciele, Ty powiedz ilu masz przyjaciół, i który z nich będzie przy Tobie w ostatnim starciu.
Ja mam tak mało, że mieszczę ich w jednym palcu, ale w walce o ich szczęście mogę zostać sam na placu.
|
|
 |
|
Miałem 14 lat, spotykałem się z dziewczyną. Nie wiem czym to było, nazywałem to '' miłość''.
Szukałem ukojenia w niej każdego dnia i byłem w stanie oddać wtedy za nią cały świat.
|
|
 |
|
Mieli być tu, ale jednak ich zabrakło, mieli być tu, ale zgasło gdzieś ich światło, mieli być tu tworzyć, czuć, przeżywać, zabrakło ich tu i rzadko kto ich wspomina.
|
|
 |
|
Oczy czyste znam te łzy, serce bije dziś jesteś ty, możesz wszystko żyjesz tu i wszędzie, powiedz że wierzysz, że jesteś i będziesz .
|
|
 |
|
Musisz się zatrzymać i pomyśleć choć przez chwilę co mnie napędza i daje mi siłę to co mnie napędza sprawia, że żyję .
|
|
 |
|
Ten rap, bicie serca, to mnie napędza.
|
|
 |
|
moja mama mi mówiła,jej słowa rzecz święta,
mama jest jedna o tym pamiętaj,
dzięki niej żyjesz popatrz,
sama miłość w tej kobiety oczach,
czego chcieć więcej
tyle czasu nosiła mnie pod sercem.
kiedy na życiu się poznasz
sam zobaczysz ile ci pomogła
|
|
 |
|
Brak mi tchu i na oślep uciekam, sił ostatkiem pazury śnieg rwą. Sfora psów mnie osacza z daleka, chcą mnie dopaść, rozszarpać mnie chcą. Ze wszystkich stron niewidzialna śmierć czyha od wystrzałów powietrze aż drży. Gdy na śniegu zraniony wilk zdycha słychać śmiech, ludzki śmiech
jazgot psi. To polowanie, to na wilki trwa obława. Śmiertelny bieg, skrwawiony śnieg, nadziei brak. Charkoczą wściekłe psy, a my nie mamy prawa, granicy przejść czerwonych rozwieszonych flag. / Piotr Rogucki
|
|
 |
|
Fałszywe mordy, które były ze mną. dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą .
|
|
 |
|
brakuje mi odwagi do dalszego życia tutaj.
|
|
 |
|
za chwilę mamy się spotkać, a ja siedzę w całkowitej rozsypce. chcę uciec z tego miejsca, jak najdalej. to jest już chore. popadam w coraz większą depresję, a zza zamkniętych drzwi dobiegają do mnie kolejne obelgi. drażnię każdym ruchem, każdym słowem, wkurwiam nawet siedząc sama w pokoju starając się nie okazywać jakichkolwiek oznak życia. największą ulgą dla niej byłoby moje odejście, na zawsze.
|
|
 |
|
Nie muszę żyć z muzyki , muzyka żyje we mnie i ona będzie trwać nawet gdy wyrwiesz mi serce .
|
|
|
|