 |
Nigdy nie pisałam pamiętnika, to nie tak, że nie próbowałam. podchodziłam do tego tysiące razy, ale zawsze kończyło się na kilku notkach. chowałam go gdzieś po szafkach bojąc się, że ktoś może przeczytać moje najskrytsze myśli czy marzenia. Teraz z perspektywy czasu trochę żałuję. pewnie znalazłabym w nim wiele wspaniałych, ale i tych bolesnych wspomnień. Chciałabym kiedyś wejść do biblioteki i znaleźć na półce książkę o moim dotychczasowym życiu, taki mój pamiętnik, ale pisany przez kogoś będącego obok. Chciałabym móc dowiedzieć się jak przez te naście lat postrzegali mnie ludzie.
|
|
 |
zastanawialiście się kiedyś po co człowiek się rodzi ? Przecież ten na górze kiedyś nas zabierze. Często ludzie pojawiają się na ziemi na chwilę, ale swoją jakże krótką i na pozór nic nie znacząc wizytą potrafią zranić wielu ludzi. Tak samo jest z cierpieniem. Dlaczego człowiek cierpi ? Czy cierpienie jest wpisane w nasze życie ? czy tak naprawdę sami je sobie roimy wymyślając nieszczęśliwe miłości, złamane serca. Odejście kogoś bliskiego w zasadzie powinno nas cieszyć. Nie zrozumcie mnie źle, mam na myśli to, że jeśli niebo istnieje [osobiście w to wierzę] to powinniśmy cieszyć się tym, ze ten ktoś jest teraz o wiele szczęśliwszy tam na górze, niż na tym okrutnym i brutalnym świecie.
|
|
 |
brawa dla wziuum, w końcu usunęłam nr jego GG.
|
|
 |
|
Pamiętam jego słowa, gdy niebieską zapaliczką, zapalał małą świeczkę, a płomień był na tyle śliny,że rozjaśniał na marmurowej płycie jej zdjęcie, z drewnianej ławki strącił śnieg i usiadł.Opowiadał o niej, mówił niczym byłaby jakimś aniołem, który stąpał po Ziemi,a każde zdanie popijał łykiem wódki.Z zamiarem zabrania mu flaszki odsunął się.'Wiesz co..' zaczął. 'Raz w roku,ten jeden, jedyny raz czuje że nie powinienem normalnie żyć,mam żal do siebie o to że oddycham,że się śmieje,bo przecież jej tu nie ma' kontynuował. ' Już od trzech lat w ten dzień ja tylko istnieje,ja nie żyje,bo przecież bez serca nie można żyć,a ona zabrała je ze sobą,tam do tej paskudnej,zimnej ziemi.. kurwa przecież ja odszedłem razem z nią' zakończył , a mi mimowolnie zaszkliły się oczy.'Tęsknie,cholernie tęsknie' dopowiedział.Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego jak doskonale go rozumiem./slaglove
|
|
 |
'Daj mi szansę się wytłumaczyć. wysłuchaj mnie proszę.' - błagał mnie. 'Teraz prosisz ? Wiesz opowiem Ci coś. Dziś rano byłam szczęśliwa, miałam chłopaka, o którym myślałam, że mnie kocha. Przyjaciółkę z dzieciństwa, która wiedziała o mnie wszystko. Czułam, że mogę góry przenosić. teraz nie mam nic. Mam ochotę zapaść się pod ziemie ze wstydu, że jestem taka naiwna. ' powiedziałam patrząc mu w oczy. 'Kocham Cię. Zawsze będę. Ale cały dzień milczałaś, martwiłem się..' - ' czyli to moja wina, że migdaliłeś się do niej w swoim domu ?! ' krzyknęłam. 'nie o to mi chodzi, to jej wina..' mówił. "przestań. Nie mam ochoty słuchać, twoich żałosnych tłumaczeń. Dla mnie ciebie - was nie ma. Żegnaj !" Odwróciłam się i wróciłam do domu. Słyszałam, jak krzyczy, że mnie kocha. Ale to nie miało już znaczenia. To nie tak, że przestał istnieć. Istniał nadal w moim sercu. Wiedziałam, że czekają mnie długie miesiące tęsknoty, żalu i bólu, ale wiedziałam też, że już nie wrócę do niego. Nigdy. / cz 3
|
|
 |
To co tam zobaczyłam o mało nie spowodowało, że spadłam ze schodów, na szczęście kurczowo trzymałam się poręczy. Moja najlepsza przyjaciółka siedziała z moim chłopakiem na kanapie. Kiedy otworzyłam drzwi całowali się namiętnie. Ale wraz z moim krzykiem odsunęli się od siebie. Nie wiem ile tak stałam. Patrzyłam na nich nie wiedząc co powiedzieć. Odwróciłam się i zbiegłam ze schodów. Przy drzwiach spotkałam jego mamę. Spojrzała na mnie ze współczuciem szeptem powiedziała przykro mi. Wybiegłam na ulice i ruszyłam w stronę parku. Nie chciałam w takim stanie wracać do domu. Mimo śniegu oparłam się o drzewo i przykucnęłam chowając twarz w rękawiczkach. Usłyszałam czyjeś kroki. 'Przepraszam' - powiedział. Podniosłam się By spojrzeć mu w oczy. Rzeczywiście żałował. Ale na mnie nie robiło to wrażenia. Jedną ręką otarłam łzy, drugą odwinęłam mu z płaskiej w twarz. 'Masz czelność jeszcze za mną chodzić. Odwal się ode mnie. Nie istniejesz, rozumiesz? Nie ma Cię.' - powiedziałam. / cz. 2
|
|
 |
Tego dnia byłam na zawołanie wszystkich domowników. Wieczorem odpadłam bezwładnie na łóżko. Byłam wyczerpana. Pierwszy raz sięgnęłam dziś po telefon. Zobaczyłam 30 połączeń nie odebranych i multum nie odczytanych wiadomości. "Martwił się o mnie" pomyślałam i wybrałam jego numer. 'Słucham ?' odebrał kobiecy głos. Rozłączyłam się myśląc, że pomyliłam numery. Ponownie wybrałam numer. Sytuacja się powtórzyła. 'Co jest ?' pomyślałam. Szybko się wykąpałam, ubrałam i wyszłam. Miałam przecież nie daleko do niego. Zapukałam do drzwi, otworzyła jego mama. Zdziwiła mnie jej mina na mój widok. 'Kurwa co jest ?' myślałam. Wpuściła mnie do środka. I już chciała go zawołać, ale ja powiedziałam, że chcę zrobić jej niespodziankę. 'A, mam pytanie, czy odbierała pani dziś jego telefon ? jakąś godzinę temu ?' - zapytałam nie wiedzieć czemu. 'niee..' powiedziała, a ja wyczulam dziwną nutę współczucia. Odwróciłam się i ruszyłam schodami do jego pokoju. Weszłam bez pukania krzycząc. "Niespodzianka. !" / cz.1
|
|
 |
Jak Ciężko zapomnieć o tym co nas łączyło. Nie radzę sobie z codziennością.
|
|
 |
Więc jak mam spać, kiedy wiem, że nie zaśniesz. / Ira
|
|
 |
jak to dobrze, że skończył się już ten podły dzień co mi Cię zabrał. Ciężko było tak, po prostu przyjść i usłyszeć, że dla ciebie umarłem. / Ira
|
|
|
|