 |
|
nie potrafiłam Cię docenić, gdy byłeś blisko,
łączyło Nas tak mało, a dzieliło wszystko.
męczące kłótnie, ciągłe kłamstwa, awantury,
co dzień dzieliły Nas coraz większe mury.
z każdym dniem czułam, że to nie Ty,
ten o którym co dzień miałam piękne sny,
to nie w tym chłopaku się zakochałam,
to nie te oczy, które tak dobrze znałam.
nie wiedziałam co się z Nami tak naprawdę stało!?
dlaczego Nasze życie w proch się rozsypało?
przecież na początku było tak kolorowo,
'KOCHAM' to Twoje ulubione słowo.
teraz wiem, że musiałam od Ciebie odejść.
bo co miałam zrobić by temu zapobiec?
spakowałam rzeczy i poszłam w siną dal,
została tylko cicha pustka, gniew i wielki żal.
|
|
 |
|
doskonale nawilżasz oczy.
|
|
 |
|
i po raz kolejny stwierdzam, że ten jebany rozum miał rację.
|
|
 |
|
16:16 . a ja znów się łudzę , że o mnie pomyślałeś . -.-'
|
|
 |
|
Godzina 23, wtorek, spacerowałam z Tobą. 'Kurwa, psy!' Powiedziałeś i pociągnąłeś mnie w jakąś dziurę. 'Idź, ja to załatwię.' Pokręciłeś przecząco głową. 'No idź!' Pocałowałeś mnie i poszedłeś. Ja wyszłam z tej kryjówki i zaczęłam wołać psa. 'Zdaje się, że panienka za późno po dworze spaceruje. A gdzie Twój kolega?' Przystanęłam. 'Nie spaceruję, tylko desperacko szukam mojego zaginionego psa. Nie zostawię go przecież na dworze w tą zimną noc!' Uśmieszek zniknął im z twarzy. 'A gdzie Twój kolega?' Udawałam głupią. 'Jaki kolega?' Spojrzał na mnie spode łba. 'A! Ten kolega! A nie wiem, poznałam Go dzisiaj, jak zaczęłam szukać. Wiem, że nazywa się Zbyszek. I nic więcej.' Uśmiechnęłam się uroczo. 'Dobra, idź do domu już.' Odetchnęłam. 'Nie pójdę, póki nie znajdę mojego psa.' Oni wywrócili oczami. 'To szybko go znajdź i do domu!' Kiwnęłam potwierdzająco głową i poszłam. Dotarłszy pod klatkę, widziałam, że Ty tam stoisz. 'Zbyszek! Znalazłeś mojego psa?!' Palnęłam i roześmiałam się.
|
|
 |
|
łatwowierność to moja wada, za każdym razem coraz trudniej się poskładać, za każdym razem podchodzę z dystansem, bo nigdy nie wiadomo kto tak naprawdę jest za tym makijażem. / WRS ♥
|
|
 |
|
Godzina 3:30. Nie mogłam spać. Leżałam na łóżku ze wzrokiem wbitym w sufit. Przyłożyłam ręce do czoła i odgarnęłam włosy. 'Dlaczego?' Wyszeptałam. Przetarłam sobie oczy i odwróciłam się na bok, przytulając się do misia. 'Dlaczego?' Powtórzyłam głośniej. Nie wytrzymałam długo w tej pozycji i usiadłam po turecku, odgarniając kołdrę. Uderzyłam z całej siły w łóżko, żałując, że nie jest to nic metalowego i krzyknęłam 'dlaczego kurwa mnie zostawiasz?!' Łzy zaczęły uciekać mi z oczu, padając jedna za drugą na moje nogi. Zmęczona położyłam się, podkurczając nogi do klatki piersiowej. Zimno mi było, więc od niechcenia przykryłam się kołdrą. Przy wodospadzie łez i milionach niepotrzebnych myśli, padało tylko jedno pytanie 'Dlaczego?' .
|
|
 |
|
'' bo dziewczynę trzeba przytulać , porządnie przytulać . '' ;*
|
|
|
|