 |
|
Nie ma to jak oglądanie bajek z 4 letnimi kuzynkami i rozkmnina dlaczego bohaterowie Fineasza i Ferba mają tylko 4 palce. xD / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
Poszłam na cmentarz do rodziców. Ganiłam sama siebie w myślach, że chciałam ich śmierci. Nigdy nie wybaczyłam im tego, że przez nich trafiłam do domu dziecka. Przez nich mieszkałam w pokoju z 7 dziewczynami, których z całego serca nienawidziłam, dlatego że były takie radosne. Przez nich zaczęłam ćpać, palić, pić. Nie wybaczyłam im tego, że musiałam 6 lat spędzić w bidulu zanim mnie stamtąd zabrali. Starali się nadrobić te stracone lata, nie bardzo im to wychodziło. W sumie to zmieniło się tylko to, że tata nie podnosił już na mnie ręki za to, że wzięłam ser z lodówki. Mimo to tak cholernie tęsknię. -Przepraszam. Mówiąc, że chce waszej śmierci byłam wściekła. Nie chciałam. Przepraszam. Kocham Was. - wyrzucałam z siebie szeptem słowa z prędkością światła. Przy mroźnej pogodzie poczułam gorący podmuch wiatru. Wybaczyli. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
Nic tak nie poprawia humoru jak szklanka Jacka Daniellsa, miętowy papieros i Pih w głośnikach. < 3 / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
-Daj mi jeden jedyny powdów dla którego nie dasz mi spokoju, nie dajesz zapomnieć i sam nie starasz się zapomnieć? Tylko jeden . -Kocham Cię. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
-Wyjdź ! - krzyczała za każdym razem gdy ktoś wszedł do jej pokoju. Nie ważne kto. To było jej terytorium. Pewnego wieczoru do pokoju weszła jej mama. Czekała na atak ze strony córki, ale ku jej zaskoczeniu nie usłyszała żadnego krzyku. Rozejrzała się po pokoju. Pusto. Cisza. Na krwistoczerwonej pościeli była mała paczuszka. Podeszła i drżącymi rękami wzięła paczkę. Rozwinęła wstążeczkę. W środu znalazła pieniądze i karteczkę : 'Mamuś < 3 To na mój pogrzeb.' . Z oczu mamy popłynęły łzy. Wzięła do ręki drugi list. "Mamuś. Nie daję już rady. On mnie nie kocha. Nikt mnie nie kocha. Nie ogarniam już tego życia. Tylko nie płacz. Kocham Cię.' Czytała czując jak jej ciało spada w ciemną odchłań / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
Nie mogłam doczekać się umówionej godziny. Wreszcie przyszedł. -Przejdźmy do senda. Idź to ubierz. - powiedział wręczając mi dużą czarną torbę. -No szybciutko, już, już. Weszłam do łazienki i wyjęłam zawartość torby. Śliczna, krwistoczerwona sukienka z czarnymi dodatkami. Do kostek. Ubrałam i psaowała idealnie. Wyszłam prezentując swój strój koledzie. -Piękna. Pociągająca. - mówił rozmarzony -Ta sukienka jest w mojej rodzinie od wesela mojej prababci. Żadna kobieta w mojej rodzinie nie wyglądała w niej tak wspaniale jak ty. - powiedział całując mnie delikatnie w usta. Tak. Jesteśmy parą. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
Zostałam zaproszona przez kolegę na studniówkę. Dwa tygodnie przed ową imprezą umówiłam się z przyjaciółką pod galerią handlową. Miałyśmy wybrać idealną sukienkę. Jestem dość nieproporcjonalnie zbudowana. Wysoka, szczupła. Wiedziałyśmy, że czeka nas długa wędrówka do sklepu. Nagle dostałam esemesa: "Hej Myszko. Nie kupuj kiecki na studniówkę, mam coś dla Ciebie. ;*". Zastanawiałyśmy się z kumpelą co to może być. Dostałam drugiego esemesa: "Wpadę dzisiaj do Ciebie o 17 może być? ;*". Jasne, że może. CDN.
|
|
 |
|
-Co tak myślisz?-szturchnął ją w ramię kiedy siedzieli w środku nocy na ławce w parku. -Tak tylko. - powiedziała drżącym głosem. -Ejj, Mała, widzę, że coś jest nie tak. Mów no. - objał ją ramieniem. -Bo on.. On wyjeżdża. Na dwa lata na stypendium. - powiedziała chowając twarz w dłoniach. - Będziesz tęsknić?. - Nie o to chodzi. On chce żebym jechała z nim. - powiedziała patrząc na przyjaciela i czekając na jego rekację. -Daleko? Francja? Niemcy? Belgia? - zapytał. -Argentyna - powiedziała spuszczając wzrok. - O nie. Nie, nie, nie, nie. Nie jedziesz. Nie zrobisz mi tego. - mówił, a jego głosie dało się wyczuć strach i odrobinę smutnku. -No nie. Nie pojadę. A wiesz dla czego? Bo wiem łajzo głupia, że beze mnie nie dasz rady debilu. - powiedziała uśmiechając się. - I za to Cię kocham, Maleńka - powiedział całując ją w czoło. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
Siedział przed jej blokiem czekając aż wreszcie wyjdzie z mieszkania. Siedział w jednej pozycji już 3 godzinę, a ona dalej zaszywała się w 4 ścianach. Wiedział, że zawinił, że to jego wina, że między nimi wszystko się popsuło. Wreszcie wyszła. Zauważywszy, że on tam siedzi chciała wrócić spowrotem. -Nie ! Czekaj ! Pogadajmy. Prosze - powiedział błagalnym tonem. -O czym? O tym że przelizałeś ją na moich oczach. Moją przyjaciółkę ! Jak mogłeś ! - krzyczala mocno gestykulując rękami. -Pijany byłem, wybacz - prosił, ale do niej nie docierało. Obok przechodził jej sąsiad. Wysoki niebieskooki blondyn starszy o 4 lata. Podeszła i pocałowała chłopaka. Ten zaś stał jak wryty. -Też jestem kurwa pijana, i co? Miło ci?- powiedziała drwiąco odchodząc pozostawiając byłego chłopaka w osłupieniu. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
-Nie idź tam, błagam ! - prosiła ze łzami w oczach swojego chłoapka. -Muszę iść. Nie będzie Ciebie obrażał jakiś pierwszy lepszy skurwiel. Nic mi nie będzie Maleńka - powiedział całując ją w czoło. -Nie idź! - mówiła, a on nie zwracal na to uwagi. [...] Poszedł. [...] Wrócił do jej mieszkania po 3 godzinach. Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Zakrwawiona twarz, złamana ręka. Gdy go zobaczyła z jej oczy popłynęły łzy wielkości grochu. - Mówiłam, żebyś tam nie szedł! Prosiłam! Błagałam! - krzyczała, a on patrzył na nią wzrokiem pełnym pogardy. -Zamknij mordę kurwo!- krzyknął, a jej serce przestało momentalnie bić. Patrzyła na niego i nie rozumiała o co mu chodzi. - On miał rację! Jesteś zwykłą kurwą! Widział Cię z innym, dlatego nazwal Cię dziwką szmato! - krzyczał wymierzając w tym samym monecie pięść w jej delikatną twarzyczkę. - To był mój przyrodni brat.. Jak mogłeś - wyszła ze swojego mieszkania zostawiając Go tam samego. -J-ja niewiedziałem.. WRÓĆ ! - krzyczał. Nie wróciła. / ogarnijdupexdd
|
|
 |
|
choroba. coś na 'm'. najpierw odczuwasz lekkie trzepotanie w żołądku, potem organizm odmawia snu, mózg zaczyna funkcjonować z zacięciami. na koniec atakuje serce. kiedy zaproponowali mi leki, odmówiłam. posyłając Mu uśmiech, wiedziałam, że chcę to pogłębiać, chcę się w tym zatracać, chcę na to oszaleć. i mogę na to umrzeć.
|
|
 |
|
'spieprzyliśmy to,kurwa mać spieprzyliśmy,spieprzyliśmy,rozumiesz?' darłam się jak gdybym była osobą niezrównoważoną psychicznie.Była druga może trzecia w nocy,staliśmy na osiedlu pod blokiem.On milczał a ja wciąż krzyczałam.Ludzie zbudzeni moim wrzaskiem wyglądali zza firanek co poniektórzy nawet wychodzili na balkon.Spojrzałam w jego oczy i zrozumiałam wszystko,cierpiał,tak bardzo bolały go moje słowa.Był mistrzem w ukrywaniu uczuć ale ja potrafiłam odgadnąć każdą targającą nim emocję,to te oczy,te zielone oczy nie potrafiły niczego ukryć,nie przede mną.W końcu się odezwał mówił normalnym tonem ale w porównaniu z moim poprzednim wrzaskiem wydawało się jakby szeptał'ale naprawimy to,bo się kochamy,bo ja Cię kocham i Ty mnie kochasz,bo to nam wystarczy' zapłakana wtuliłam się w jego tors a on szeptał w moje włosy słowa 'będzie dobrze' choć wiedział że tak nie będzie i ja to wiedziałam bo zbyt wiele się wydarzyło by teraz mogło być dobrze / nacpanaaa
|
|
|
|