 |
|
nienawidzę Cię. ale tylko dlatego, że nie da się kochać na tyle mocno co nienawidzić.
|
|
 |
|
to jest zależne od Ciebie. to Ty masz życie w swoich nawet najbardziej roztrzęsionych i umazanych od tuszu dłoni. to Ty stawiasz warunki i podejmujesz decyzje. to Ty wybierasz czy sama chcesz panować nad swoim życiem, czy słuchać się kawałka mięsa w klatce piersiowej i podstawiać się dyktowanym przez niego warunkom.
|
|
 |
|
marzenia się nie spełniają. marzenia się spełnia.
|
|
 |
|
spadłeś parę pozycji w dół na mojej liście priorytetów, teraz znajdujesz się zaraz za parą nowych szpilek. tak mi strasznie wszystko jedno z tego powodu.
|
|
 |
|
mam jeden zamek. Ty masz wiele kluczy i ograniczony czas na próbowanie, który pasuje.
|
|
 |
|
keep calm, a później znajdź na tyle ostry nóż aby on jeden, starczył na nich wszystkich.
|
|
 |
|
nie obracaj się napięcie z nadzieją, że za Tobą pójdę i z błagalnym tonem będę ciągnąć Cię za koszulkę. obróć się i powiedz, że chcesz abym była. nie każ mi tego udowadniać.składać ofiarę z samej siebie i kłaść się przed Tobą. to tak jak kazać umrzeć dziecku w Afryce z głodu, żeby potwierdziło to, że naprawdę chce mu się jeść.nie chce umierać. chce, żebyś mi wierzył.
|
|
 |
|
[2]i niby otacza Cię kilka stałych, kilka zmiennych twarzy, ale w ich gestach i słowach widzisz tylko pustkę. puste spojrzenia, uśmiechy i rozmowy. i niby w tym uczestniczysz i trwasz, i teoretycznie też z nimi rozmawiasz i uśmiechasz się jak wszyscy. ale czujesz, że nie pasujesz. czujesz, że każdy uśmiech to naciągana płachta na rozpierdolenie wewnątrz. słyszysz słowa kierowane do siebie, odpowiadasz na nie, ale masz wrażenie, że jesteś obok, obok tego wszystkiego. trwasz jako obserwator własnego życia, krzycząc i błagając samego siebie o uwolnienie.
|
|
 |
|
[1]jak żyć gdy nie widać sensu, celu i motywacji. gdy nie masz dla kogo i każdego poranka budzisz się tylko dla siebie. a Tobie tak na prawdę na niczym nie zależy. i najchętniej to byś się nie budził i został w idealnym świecie marzeń. i powielając te myśl co rano, pieprzysz sobie z góry cały dzień, który i tak był skazany na porażkę. i tak żyjesz bo żyjesz, jesteś bo jesteś, zaspokajasz potrzeby Twojego ciała i czekasz na.. na cokolwiek. w końcu popadasz w rutynę, która wpisana w Twój układ krwionośny doprowadza Cię do obłędu.
|
|
 |
|
Drogie życie
Kiedy pytam Cie czy mój dzień może być gorszy, to jest pytanie retoryczne a nie wyzwanie.
|
|
 |
|
nie chcę. nie chcę czuć znów tej pustki, tej obojętności z każdym kolejnym dniem, tego braku sensu i powodów do uśmiechu.
|
|
 |
|
I tak się nagle wszystko urwało? Nagle się nie znamy? Że niby ta cienka linia między nami pękła?miło.
|
|
|
|