 |
|
A ja nie jestem grzeczną dziewczynką i słłitaśną księżniczką . Słucham rapu i chodzę w luźnych bluzach. Tak wiem.. wyróżniam się . Lubię być orginalna
|
|
 |
|
nie żałuję , że Ci to powiedziałam , to ty żałuj , że nie zrozumiałeś . :D
|
|
 |
|
a najgorsze są te samotne wieczory..kiedy siadam z ulubioną muzyką, pod ciepłym kocem i rozmyślam...
przed sobą widzę Twoją osobę tak bardzo wyidealizowaną, że sama zastanawiam się czy nie jestem chora psychicznie..aż w końcu czuje słony smak na ustach, tak to łzy.../moje.
|
|
 |
|
jest rano, budzę się w podartej sukience, z jednym butem w dodatku nie moim. do głowy uderzają mi krótkie epizody wczorajszej nocy. trzask! ja tańcząca na stole! trzask! trzymam Cię za rękę! boom! całujemy się a świat w koło wiruje! i ostatni wybuch ten najgorszy, najdotkliwszy..Ty odchodzisz.. po prostu zostawiasz mnie samą w miejscu, którego nie znam! a w uszach słyszę tylko krótkie, oschłe "żegnaj"/moje.
|
|
 |
|
Dziewczyno nie płacz! tańcz do upadłego, śpiewaj do zdartych strun głosowych, pij do nieprzytomności, kumpluj się z kim chcesz, rób co uważasz za słuszne ale nie płacz! nie załamuj się, nie pozwól by odczuł tą cholerną satysfakcję, że kolejnej dziewczynie świat łamie się właśnie przez Niego!/moje.
|
|
 |
|
zmierzchało, kiedy dostrzegłam jakiś cień zmierzający w moją stronę. serce zakuło z nadziei. ale cień przemknął dalej. to nie On. / n
|
|
 |
|
domknęłam okno w maleńkiej szatni. trzęsąc się z zimna, przebrałam dżinsy na krótkie spodenki. biegiem ruszyłam na salę. trening zaczynał się za pięć minut.- Jak myślisz, w padnie dziś ktoś ciekawy ? - Pewnie nie.- odpowiedziałam przyjaciółce i zaczęłam rozgrzewkę. wzięłam się za rozciąganie.- Przyszli jego kumple. - Aha. - odpowiedziałam chłodno, starając się wygnać go z myśli. stanęłam prosto po czym powoli wyginając się do tyłu, zrobiłam mostek ze stania. rękami sięgając coraz bliżej nóg, skupiłam się na ćwiczeniu.- Ej.- usłyszałam głos przyjaciółki.- Czekaj. - Ale..- przerwała, bo właśnie oderwałam nogi od podłogi i wykonałam przerzut w tył, podwójną gwiazdę, całość kończąc nie byle jakim szpagatem. odwróciłam się w jej stronę. z dziwną miną stała kilka metrów dalej.- No co ?- zapytałam a ona oczami wskazała wejście. spojrzałam w tamtą stronę. stał w drzwiach wpatrując się we mnie z zachwytem. przełknęłam łzy, nie przerywając ćwiczeń. pozwoliłam, by przyjrzał się temu co stracił./n
|
|
 |
|
i to nie jest tak, że nie mogę bez Ciebie żyć - bo mogę. ale nie chcę.
|
|
|
|