 |
|
Duma sprawia, że przestałem błagać. Można to nazwać poddaniem się albo ucieczką. Niektórzy mówią, że po prostu się boję i chcę to zostawić za sobą. Ostateczne oddanie się w czyjeś ręce. Nazywają go Bogiem i Stwórcą – początkiem wszystkiego, albo po prostu sędzią. Mówią, że jest sprawiedliwy i dobry. Ja jednak uważam, że nienawiść, to jego kolejne oblicze. Kiedyś był człowiekiem, więc nie jesteśmy mu obcy. Cuda? Zdarzają się w życiu innych ludzi. Dla mnie cudem jest miłość. Bezgraniczne nie-uczucie, które pozwala nam walczyć do samego końca. Nawet jeśli mamy pewność, że kogoś straciliśmy i nie próbujemy tego naprawić, to możemy wyjść na arenę i odbyć pojedynek. Potyczki z własnym JA doprowadzają często do obłędu. Musimy wyrzec się kogoś na dobre, żeby był szczęśliwy z kimś innym lub po prostu, żeby mógł być sobą. Znowu powiecie, że to nie prawdziwa miłość, bo ona nie odpuszcza. Ja jednak myślę, że to słuszna sprawa. Odpowiedni sposób, żeby umrzeć dla dobra ukochanej osoby. Poświęcenie./
|
|
 |
|
Chodzę do kościoła, codziennie, Nie na mszę, różaniec czy inne takie, Chodzę kiedy nikogo tam nie ma, ławki są puste a dookoła cisza, Rozmawiam z nim szczerze, O troskach i niepokojach, o szczęściu jakie mnie spotkało, bo naprawdę mimo wielu problemów jestem szczęśliwy z tą dziewczyną, I kiedy tak mówię szczerze, to czasami coś we mnie pęka, Zaciskam wtedy usta i przymykam powieki, żeby nie pokazać przed samym sobą jak bardzo się boję, że to wszystko stracę, żeby nie uronić ani jednej łzy, I błagam go - czasami w myślach, a jeszcze w inne dni szeptem, który odbija się lekkim echem od ścian opustoszałego kościoła, Od jakiegoś czasu nie jestem tam sam, Wchodzę a po chwili pojawia się ksiądz, Rozmawialiśmy kilka razy i kiedy powiedziałem o co chodzi, to po prostu uklęknął obok mnie i zaczął się modlić ze mną, Nie wiem o co się modli, Może za ludzi, albo za coś konkretnego, możliwe, że prosi, żeby On mnie wysłuchał, bo wierzy w to jak bardzo ją kocham, To miłe, nieprawdopodobnie. / maxsent
|
|
 |
|
Wole żyć na złudzeniach i swoich ukrytych pragnieniach, na marzeniach. Nie chce być obecna w tej realnej części świata, tej kłamliwej, podłej, brutalnej, rzeczywistej. Nie jestem w niej szczęśliwa i wiem, że nie będę bo takie właśnie jest realne życie. Chce zamieszkać w świecie, swoim własnym świecie gdzie wszystko będzie wyglądało tak jak sobie ja to wszystko wyobrażam, jak chce by było. Chce poczuć się lekko, chce poczuć, że żyje, że nie zanikam, że nie umieram, że rzeczywistość mnie nie przerasta; bo nie mam już siły codziennie wyprowadzać swoje stany lękowe na spacer. Nie mam już siły wypuszczać ze smyczy swoje smutne myśli, które jak bumerang szybko wracają. Mam gorsze dni, jak i lepsze. Jak każdy z nas lecz nie każdy z nas potrafi zacisnąć pięść idąc naprzód po swoją wygraną mimo tylu przeciwności. Ja nie czuje się zwycięzcą mimo, że codziennie w tej bitwie zwanej życiem o swoje walcze. Dziś definitywnie zgłaszam nieprzygotowanie do życia. [chocolatenuaar]
|
|
 |
|
Ludzie uciekają, daleko i niepostrzeżenie. Myślą, że gdy wyjadą, wszystkie problemy zostaną w ich domach, za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Podczas, gdy oni wiozą te problemy ze sobą, do swoich nowych, nieodkrytych przez serce miejsc. I na nic zdaje się ich ucieczka, pogoń za szczęściem, czy jak to jeszcze nazywają. Gdziekolwiek będziesz, zabierasz ze sobą wszystko, każdy kawałek duszy, najmniejszą część roztrzaskanego serca, a co najważniejsze samego siebie. Bo nie jesteś w stanie uciec przed czymś, co jest w tobie. Nie możesz wyjąć serca, włożyć do słoika, zakneblować pod łóżkiem i uciec. Po prostu nie możesz. Bo wtedy już zupełnie przestaniesz żyć. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Coraz częściej pojawiasz się w moich myślach. Coraz bardziej dociera do mnie jak nieludzki ból Ci zadałam. Coraz więcej łez spływa po moich policzkach i coraz mocniej żałuję, bo dzisiaj wiem jedno - tylko Ty byłeś osobą, która naprawdę mnie kochała.
|
|
 |
|
Kiedy noc płaczę deszczem, a krople jej słonych łez rozmywają się po szybie kreuje z nich obraz naszych ściśniętych dłoni. Palce splątane węzłem miłości. Nerwy, paliczki stają się wspólne, łączą się. Dokładnie rysuję je połączone bo nawet milimetr osobno może rozpruć całość, a wtedy wszystko runie tak po prostu. Z kolejnych kropelek dorysowuje nasze postacie blisko siebie by nie mogła powstać między Nami przepaść, by nie wciągnęła Nas i roztrzaskała na dno. Na sam koniec uzmysłowię sobie, że to tylko deszcz i znajdę go również na swoich policzkach. Znowu jestem jak sklepienie niebieskie późną porą; mroczny, cichy, daleko od wszystkich, zapłakany, pusty, sam.
|
|
 |
|
Być może za kilka lat spotkamy się gdzieś przypadkiem i pójdziemy razem na kawę. Porozmawiamy wtedy, na spokojnie, zmienieni przez kolejne kilogramy doświadczeń. Uśmiechniemy się do siebie - nieco poważniej, bez dawnej namiętności. We wspomnieniach kilka razy przewiną się wybrane wspólne chwile, lecz przede wszystkim - prawdopodobnie powiem Ci prawdę. Opowiem Ci, co się wydarzyło, w jakiej kolejności, pozwolę Ci zrozumieć. Za kilka lat, bo teraz nie potrafię. Teraz nie chcesz mnie słuchać, nie wierzysz i nie ufasz. Teraz uważasz, że usilnie próbuję zepsuć Ci życie podczas kiedy właściwie nie mam w tym udziału. Teraz mi jest właściwie obojętne, co o mnie myślisz, a wówczas powiem Ci to tylko po to, żebyś zrozumiał jak bardzo pomyliłeś się co do rzekomej zmiany mojej osoby i odczuć mojego serca względem Ciebie.
|
|
 |
|
Pozwól, że opowiem ci o znajomości
Która trwa chociaż nie jest pewna swojej przyszłości.
|
|
 |
|
[2] Dopowiedział, zanim odsunął się na kilka centymetrów. Pochylił głowę i lekko musnął moje wargi, a kiedy lekko je rozchyliłam od razu zrozumiał jak mi się podoba, jak bardzo Go chcę z tym wszystkim, co sobie tak pięknie wyobrażamy. Po pocałunku zaczerpnął powietrze i już otwierał usta, by coś powiedzieć, lecz przyłożyłam Mu do nich palec - ... najlepiej. Czuję - mruknęłam, a On potwierdził to szczerym uśmiechem.
|
|
|
|