 |
|
[ CZ2 ] 'Śmierdzisz wódką.' Odparłam i odsunęłam się. Wstałeś, poszedłeś do łazienki i wróciłeś z resztkami pasty na buzi. Zaśmiałam się i starłam ją. 'Masz dziewczynę.' Przypomniałam. Wziąłeś komórkę, nabazgroliłeś jakiegoś esa. 'Już nie.' Odłożyłeś ją i przyciągnąłeś mnie do siebie. 'Nie kochasz mnie przecież.' Zacytowałam Twoje słowa, które wypowiedział kiedyś. 'Kocham.' Odpowiedziałeś i złapałeś mnie za brodę, całując mnie. Odsunęłam się. 'Nie możemy.' Wybełkotałam, odsuwając się. 'Czemu?' Wstałam i stanęłam w drzwiach. 'Pijany jesteś, jutro nie będziesz nic pamiętał.' Skierowałam się w stronę drzwi. 'Nie odchodź, bo znów wyjdę za Tobą.' Przypomniałeś. Odetchnęłam głęboko i wyszłam. Od razu wyszedłeś za mną bez koszulki. 'Idź do domu, przeziębisz się.' Powiedziałam i przyspieszyłam kroku. Przebiegłam na drugą stronę, nieruchliwej ulicy. Ty chciałeś zrobić to samo, a naprzeciwka bardzo szybko jechał samochód. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Ty już leżałeś na ziemi.
|
|
 |
|
Ale bądź przy mnie gdy będzie naprawdę źle. Gdy wszystko będzie się sypało. Gdy będziemy się nawzajem nienawidzić. Wtedy najmocniej będę cię potrzebowała.
|
|
 |
|
[ CZ1] Usiadłam na schodach, kiedy z naprzeciwka szedłeś Ty nieźle najebany. Podbiegła do Ciebie jakaś laska, a Ty ją odepchnąłeś i zacząłeś wrzeszczeć, że kochasz mnie i chcesz, bym to ja tam była. Wstałam i podeszłam do Ciebie. 'Spadaj' Warknęła tamta. 'Słuchaj, wołał mnie. Zaprowadzę go do domu i sobie pójdę, a następnym razem go pilnuj, bo jak się znowu upije, to znowu będzie gadał tę nieszczęsną prawdę' Wypaliłam i skarciłam ją wzrokiem. 'Słońce, wybacz mi. Proszę. Kocham Cię z całego serca, nigdy nie przestałem o Tobie myśleć.' Powiedziałeś, klękając na kolanach. 'Wstań, pójdziemy do domu i tak pogadamy, okej?' Zapytałam i pomogłam Ci wstać. Poszliśmy do Ciebie, położyłam Cię, zdjęłam koszulkę i przykryłam kocem. Gdy wydawało mi się, że śpisz, wyszłam i skierowałam się do domu. Po chwili usłyszałam Twoje krzyki i wołania, wróciłam się. 'Miałeś spać!' Krzyknęłam i znów zaprowadziłam Cię do pokoju. 'Nie odchodź, bo znów wyjdę za Tobą.' Powiedziałeś, przyciągając mnie do siebie.
|
|
 |
|
Gdybym mogła, pobiegłabym do Ciebie, zawiesiła się na Tobie i nigdy nie puściła. Musiałbyś ze mną być już na zawsze. Te czułe słówka, podniecające gesty i szczere spojrzenia. Ta miłość. Chcę, byś wrócił i mnie pocałował. Chcę z Tobą mieć dzieci, psy i dom. Chcę, by nasze wnuki pytały się nas o naszą miłość. Chcę umrzeć z Tobą. Chcę Ciebie, nie rozumiesz?! Jesteś nadal całym moim światem.
|
|
 |
|
Beztrosko cieszysz się życiem, a chwilę później stoisz na deszczu i widzisz, jak Twój świat się wali.
|
|
 |
|
To uczucie, gdy kładziesz nogi na biurko, myśląc, że przez Tobą weekend, a później jeszcze trzy dni wolnego - bezcenne ♥
|
|
 |
|
Nienawidzę Cię za wszystko. Za to że dałeś mi tą cholerną nadzieje z której i tak nic nie wyszło. Za nieprzespane noce i litry połykanych łez. Nienawidzę Cię za wiele rzeczy a przede wszystkim za to że mimo tego jak doskonale Cię znam wciąż Cię kocham czując się z tym żałośnie.
|
|
 |
|
Nie musze być dla Ciebie najważniejsza. Chce być ważna na tyle, że gdy zawołam - przybiegniesz nie patrzac na godzine, przytulisz mnie i nie bedziesz pytał czemu płacze.
|
|
 |
|
Szczęśliwym jest się wtedy, gdy kładziesz się jak najwcześniej spać tylko dlatego, że nie możesz się doczekać kolejnego poranka.
|
|
 |
|
Jednak mimo wszystko potrzebuję kogoś. Bo samotność mnie ogarnia, wplątuje w psychikę, przenika mózg. Ale mniejsza o to.
|
|
 |
|
Nie chcę Cię zniechęcać. Chcę tylko żebyś był pewny tego co robisz, bo ja już nie mam sił znowu o kimś zapominać.
|
|
|
|