 |
|
mój Ty słodki marcepanie.;*
|
|
 |
|
czerwone szpilki, gustownie dobrana biżuteria. delikatne perfumy i perfekcyjny makijaż. pierś do przodu, tyłek do tyłu i idę walczyć ze światem, który jeszcze tak nie dawno nadepnęłam, gdy leżał bezwładnie u moich stóp.
|
|
 |
|
to on, nieusilnie powtarzał jej, żeby wiązała sznurówki w swoich trampach, w trosce o jej bezpieczeństwo. to on, odgarniał kosmyki jej miedzianych włosów z czoła podczas wiatru. on, wycierał jej rozmazaną szminkę z nad ust. dzisiaj nieudolnie, przewraca się o własne nogi, chodząc wciąż z niesfornym kokiem. każdego dnia, niedbale nakłada makijaż, wiedząc że i tak wkrótce będzie rozmazany przez jej przeszklone tęsknotą, łzy.
|
|
 |
|
zobaczyłam małą dziewczynkę, bardzo zapłakaną. podeszłam od niej i zapytałam, co się stało. odpowiedziała, że u niej też już była miłość. to takie irytujące. mi pierwszy raz zdarzyło się płakać z tego powodu w podstawówce, a ona przeżywa to już w przedszkolu.
|
|
 |
|
nawet jeśli nigdy już nie przyjdzie nam się spotkać, maleńka cząstka Ciebie pozostanie we mnie na zawsze. {wth}
|
|
 |
|
czasem jeszcze dotykaliśmy się słowami i nie mogłam żadnemu następnemu obiecać, że On nie wróci.
|
|
 |
|
bo tak to w życiu bywa, że ludzie przychodzą i odchodzą, mydląc oczy, że ważni jesteśmy, że nasze zdanie ma znaczenie, że to, że tamto, że sramto. a potem pyk. i ich nie ma.
|
|
 |
|
nieistotne jest w którą stronę miałabym zamiar iść,
stoję i tak w tym samym punkcie - utkwiłam gdzieś w swoim wnętrzu.
|
|
 |
|
myślę, że po prostu zemdleję, gdy cię zobaczę.
|
|
 |
|
kiedy kształtował mu się język, chromosomy były chyba pijane.
|
|
 |
|
odczuwam przeogromną potrzebę poznania kogoś, kto wywróci moje życie do góry nogami.
|
|
|
|