 |
|
" oh , jakże byłoby pięknie zniknąć stąd ..."
|
|
 |
|
Gdybym jeszcze raz miała wybrać, gdy się związaliśmy, bez wahania wybrałabym Ciebie.. Chciałabym jeszcze raz doświadczyć tych wszystkich chwil i poczuć tą euforię. Dzięki Tobie doświadczyłam pięknego uczucia, nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że może być aż tak mocne. ;*
|
|
 |
|
Z balonikiem w ręce i z lizakiem w ustach powiedziała, że jest dorosła.
|
|
 |
|
Jasne , że wspomnienia czasami wracają, ale już nie bolą tak jak kiedyś
|
|
 |
|
.Masz w sobie to cholerne coś.
|
|
 |
|
(cz.2) Zmęczona zakupami i tym całym zamieszaniem, zostawiłam rodziców i wróciłam do domu.Po drodze coraz bardziej psuł mi się humor.Byłam taka zła, że co roku przez Ciebie nie potrafiłam cieszyć się z niegdyś mojego ulubionego dnia w roku..Gdy doszłam do domu, zobaczyłam, że ktoś przed nim stoi.Jakby na kogoś czekał.Padał śnieg więc nie rozpoznałam kto to był.Dopiero gdy podeszłam bliżej ujrzałam znajomą twarz.Zamarłam..Przed moim domem stałeś Ty.Spojrzałam na Ciebie pytająco, a Ty po chwili wahania zacząłeś mówić.Kiedy skończyłeś niezbyt zgrabną wypowiedź, nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. "Że co niby? Zależy? Teraz? I tak nagle?".Przygryzł delikatnie wargę i wyszeptał: "Nie od teraz mi zależy..Zależało już wcześniej..Tylko..Tego nie dostrzegałem.." Powiedziawszy to przytulił mnie a ja mimowolnie się rozpłakałam.Okropny ucisk na sercu zniknął,a zamiast niego, poczułam rozkoszne ciepło.To były moje najpiękniejsze święta..
|
|
 |
|
(cz.1)Byłam z rodzicami na przedświątecznych zakupach.Kiedy byłam mała, uwielbiałam święta.Były dla mnie magiczne.Ta cała atmosfera, rodzina, prezenty i radość.Jednak teraz przestały mnie cieszyć.Zawsze czułam się taka samotna mimo otaczającej mnie rodziny.Co roku siedząc przy wigilijnym stole, rozmyślałam o Tobie.Co roku ten okropny ucisk w sercu.Co roku miałam nadzieję, że w końcu mnie pokochasz.Ale tak się nie stało ani rok temu, ani w żadne wcześniejsze święta.Przestałam już mieć nadzieję.Jednak i tak święta psuły mi humor.Myśli o Tobie nie mogłam się wyzbyć.I przez to właśnie nie lubiłam świąt.
|
|
 |
|
'Swoim rozumowaniem tworzysz niezwykłą abstrakcję. '
|
|
 |
|
Był wieczór, kiedy wracałam do domu.Delikatnie padał śnieg a miasto powoli zasypiało.Uwielbiałam tą scenerię i z uśmiechem na twarzy rozkoszowałam się nią.Pomyślałam, że już dawno nie byłam taka szczęśliwa..Z daleka ujrzałam znajomą postać.To byłeś Ty.Uśmiechając się jeszcze bardziej przyspieszyłam kroku.Też mnie zauważyłeś i uśmiechnąłeś się.Zostało nam do siebie jeszcze kilka metrów.Potem wszystko działo się jakby w ułamku sekundy: Mój krzyk, samochód, pisk opon, Ty, pełno krwi, mój płacz, pełno ludzi, dźwięk karetki..Obudziłam się o 3 w nocy, w poczekalni szpitala.Pielęgniarka pozwoliła mi Cię zobaczyć.Weszłam po cichu i usiadłam na rogu łóżka.Złapałam twoją dłoń i przyłożyłam do swojego policzka.Potem położyłam głowę na twoim torsie i cicho łkając zasnęłam.Zasnęłam z nadzieją, że się kiedyś obudzisz..
|
|
|
|