 |
|
lubię gdy mnie gonisz. ale jeszcze bardziej lubię gdy mnie łapiesz. < 3
|
|
 |
|
Proszę byś przed snem spojrzał w niebo i pomyślał o mnie, że jestem, żyję i zasypiam pod tym samym niebem, co Ty. Skoro nie mogę być przy Tobie to przynajmniej możemy dzielić te chwile i a nóż uda nam się sprawić, by nasza miłość trwała wiecznie.
|
|
 |
|
dzień, kiedy pocałunki zaczynają bladnąć, a każde z przytuleń zamiast rozgrzewać krew, zwyczajnie ją mrozi.nie chcesz i nie potrzebujesz trzymać jego dłoni i z dnia na dzień godzisz się ze świadomością, że mógłby trzymać ją ktoś inny. zostają resztki fascynacji i szczypta przyzwyczajenia, ale to trzyma was przy sobie jak za pomocą nici dentystycznej. a miłość? miłość była mocniejsza od taśmy izolacyjnej.
|
|
 |
|
nadal piję herbatę, chodzę boso po deszczu, czytam książki i siedzę wieczorami na parapecie. tylko teraz żadna z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz?
|
|
 |
|
absurdem jest nie przestawać płakać, budzić się rozżaloną, odpalać papierosa zanim zgasi się poprzedniego i nadal go chcieć.
|
|
 |
|
tęsknota nie jest wtedy, kiedy dzielą nas kilometry. prawdziwa tęsknota jest, wtedy kiedy siedzisz obok ukochanej osoby i wiesz, że nie możesz jej już złapać za rękę.
|
|
 |
|
weekend nie powinien być wolny od szkoły. żeby naprawdę odpocząć, weekend musiałby być wolny od życia.
|
|
 |
|
nie wytłumaczysz mi, że mam ułożyć zmęczone od płaczu powieki do snu bo on już nie wróci. one są nieposłuszne. rozum każe im wierzyć, serce nakazuje czekać. i nie pocieszaj mnie, że nadejdzie dzień kiedy zapytana czy wierzę w cuda, odpowiem że nie dzisiaj.
|
|
 |
|
a kiedy objął mnie jak co dzień, od paru miesięcy i spytał czy coś dla niego zrobię, cynicznie się roześmiałam. - wszystko. - powiedziałam z drwiącym uśmiechem mając to za oczywiste. nachylił się, moje nozdrza wypełniły się jego zapachem, który wydawał mi się słodszy od wszystkich możliwych owoców razem wziętych w środku samego lata. - wszystko - powtórzyłam, dla pewności. - w takim razie zapomnij o mnie. - wyszeptał. odsunąwszy się, dotarło do mnie, że od dziś lato będzie najbardziej znienawidzoną przeze mnie porą roku.
|
|
 |
|
Znalazłem Cię, lecz gdzie? Sam nie wiem.
Pokochałem Cię, lecz kiedy? Nie jestem pewien.
Pocałowałaś mnie i dałaś mi wiarę,
że będziesz moja, że jesteś darem,
że ja i Ty jesteśmy przeznaczeni,
tylko sobie i nikt tego nie zmieni.
A teraz czekam aż Cię zobaczę,
bo Ciebie kocham, tak jest nie inaczej.
Nic tego nie zmieni, żadne granice,
choć tyle przeszkód, których nie zliczę.
Ja przetrwam wszystko, Ty razem ze mną,
Bo kocham Cię, moja Mała Królewno.
|
|
 |
|
Kocham Cię kochanie,
kocham Cię malutka.
Kocham, gdy się śmiejesz
i gdy jesteś smutna.
Kocham, kiedy płaczesz,
kocham, kiedy krzyczysz,
kocham, kiedy spijam
z ust Twych smak słodyczy.
Kocham Cię namiętnie
i kocham Cię czule,
gdy Cię przy mnie nie ma
i gdy Cię przytulę.
Kocham Cię codziennie,
kocham w dzień i w nocy.
Niech tak całe życie
razem nam się toczy.
|
|
 |
|
Każdy Twój gest, każde skinienie
Przyprawia o dreszcz i serca drżenie.
Każdy Twój uśmiech, każde spojrzenie
Zawsze rozmywa moje zmartwienie.
Ty dajesz szczęście i dajesz radość,
Dajesz koloryzm w tą świata bladość.
Ty jesteś wszystkim dla mnie na ziemi
I wiedz że nic tego nie zmieni.
|
|
|
|