 |
|
rankiem zachwycamy się fakturą truskawek. ty także lubisz dżem.
|
|
 |
|
widzisz mnie z dłoniami wyciągniętymi w Twoją stronę i moją starą poplamioną sukienkę. a potem zawodzisz się, że nie czekam na Ciebie. że już dawno schowałam ręce do kieszeni, że nie noszę tej cholernej sukienki. sam chciałeś.
|
|
 |
|
Zamknę Ci usta na kłódkę,zaknebluje dobrym zamkiem,
będę udawała że Twoje oczy wyrażają Tą miłość,tylko nie możesz tego powiedzieć bo przecież ktoś zamknął Ci usta.
|
|
 |
|
Zakładam słuchawki puszczając muzykę tak głośno aby nie słyszeć jak mówisz że odchodzisz,
a w słuchawkach Twoja piosenka ta dla mnie.
|
|
 |
|
dlatego wychodzę, siadam na zielonej ławce przed którymś z wieżowców, wynajduję obojętnie który choć najbardziej specyficzny liść, czy moment trawy, i topię w nim oczy, bezsilnie.
|
|
 |
|
rzygamy swoją obecnością,
mamy gdzieś nasze przysięgi,
nie bardzo chce nam się udawać, że jest dobrze.
ale jeszcze troszkę się kochamy, prawda?
|
|
 |
|
teraz to ja będę damską wersją kobieciarza.
po czterech na tydzień. bez jakiegokolwiek zaangażowania.
tylko niewinny flirt. niech oni pocierpią.
teraz ja będę wykorzystywać, a oni będą moimi męskimi dzi**ami.
|
|
 |
|
jesteś formą ponad treść, niepodzielną całością,przecinkiem w tysiącu codziennych zdań i drgającą żyłką w powiece.
|
|
 |
|
kocham cię codziennie, jakby była wigilia.
|
|
 |
|
leżąc w półmroku bała się otworzyć oczy, choć wmawiała sobie, że to powieki są zbyt ciężkie. telefon wciąż uparcie bzyczał na blacie stołu jak natrętna mucha, a ciało bezwładnie leżało na świeżej pościeli.
|
|
 |
|
Lubię jego wystające obojczyki oświetlone światłem nocnego miasta wlewającym się przez okno. Lubię jego półprzymknięte powieki kiedy całuję jego szyję. Lubię jego pieprzyk pod lewym ramieniem i wyciągnięte w uśmiechu usta, gdy wpatruje się w moje oczy. Całe to lubienie po dodaniu do siebie tworzy silne uczucie zwane miłością.
|
|
 |
|
podpatruję Cię z daleka,
choć nie jesteś mój a ja nie jestem twoja to i tak pragnę
by skraść Ci buziaka i przytulić się do Ciebie.
|
|
|
|