 |
|
leżałam na łóżku czytając książkę najcudowniejszego autora na świecie, kiedy poczułam delikatne wibracje pod poduszką. sięgnęłam po komórkę i odczytałam wiadomość - 'wyskakujesz gdzieś?'. z cwaniackim uśmieszkiem, odłożyłam telefon na miejsce, nie odpisując. tym razem to ja olałam Jego, nie na odwrót.
|
|
 |
|
delikatnie podgryzał moje ucho, namiętnie przy tym pomrukując. przymknęłam powieki, delektując się chwilą, przy okazji opacznie szukając Jego dłoni. - lubię Cię. - szepnął mi wprost do narządu słuchu. zacisnęłam kurczowo dłoń, przerywając działania, które podjęłam wcześniej. odwróciłam się do Niego energicznie i spojrzałam w Jego niemiłosiernie czarne oczy. - lubisz? tylko lubisz? - szepnęłam, dławiąc się każdym swoim słowem. zaśmiał się cicho. - a na co liczyłaś? - odparł oschle. zaczęłam nerwowo zbierać swoje ubrania z podłogi, i ubierać się w nie pospiesznie. kiedy tylko byłam gotowa do wyjścia, pobiegłam w kierunku drzwi. przez długi czas towarzyszył mi jeszcze Jego przeciągły, szyderczy rechot...
|
|
 |
|
zabrakło Cię tu. wszystko straciło dawny takt. życie na powrót stało się układanką ukazującą milion elementów, nie pasujących do siebie.
|
|
 |
|
kiedy wytrzeźwiejesz, Nas już nie będzie. już nigdy nie powiem Ci jak mocno kochałam. już nigdy nie spojrzysz w moje zielone tęczówki. już nigdy nie wymienisz swojego oddechu z moim. już nigdy mnie nie dotkniesz.
|
|
 |
|
i nie wyzbędę się nadziei na to, że wrócisz. zrozum, nadal kocham.
|
|
 |
|
wciąż pamiętam jak pisał, że dla Nas los będzie przychylny. że nie rozdzieli Nas, tak jak innych. wpajałam Mu, że się myli. posłuchał. odszedł.
|
|
 |
|
Wpisy są na podstawie wydarzeń, które dotyczą mojej osoby. Są otulane moimi wyobrażeniami. Nie znasz mnie. Nic nie wiesz o mnie. Pisząc wpisy używam skrótów myślowych. Nie piszę dla Ciebie tylko dla siebie, więc mam w dupie styl, którego używam. Ja rozumiem te wpisy a styl w jakim to piszę mi odpowiada. Więc szanowna pani 'wyznajmilosc' oszczędź mi wieśniackich tekstów w stylu 'jesteś robiony świeczką' i odejdź. Krzyż na drogę. Miłego wylogowywania.
|
|
 |
|
Zaufać? Robiłem to zawsze, gdy był trzeźwy. Teraz z tym skończyłem. Jednak uważam, że życie na razie jest na najlepszej drodze ku osiągnięciu wierzchołka sinusoidy szczęścia. Wiem, że nie będzie ono trwało wiecznie. Jebany cykl zmiany mojego stanu emocjonalnego zbudowany na postawie czynnika zewnętrznego, do którego jestem się w stanie tylko dostosować. Nie mogę go zmusić żeby nie pił. Mogę jedynie próbować mieć wyjebane. Wtedy cykl unormuje się. Jeszcze trochę i uśmiech nie będzie znikał z mojej twarzy.
|
|
|
|