 |
|
Nie ma to jak halloween z niemcami xD karaoke ; o takie tam niemieckie ; x
|
|
 |
|
Zrozumiałam, że nie chcę streszczać się zaledwie w jednej kwestii. Nie chcę każdego, nowego dnia szukać sobie miejsca we własnym życiu, czy też wciąż na nowo układać jego podstawy. Dziś, jedyne czego chcę to pozbyć się z pamięci tamtych dni, wspomnień i słów w nich zapisanych. Chcę pozbyć się z podświadomości tej myśli, że już nigdy nie będzie tak jak wcześniej, że nigdy nie będzie tak dobrze. Serca nie oszukam, nie podmienię uczuć pozbywając się przy okazji bólu, ale dziś wiem, że to co mogę zrobić, to wyłącznie je zmienić. Mogę, naprawdę mogę. Wystarczy, że chłodne miejsce wypełnię nowymi, tym razem prawie idealnymi i tak doskonałymi jak nigdy, o które przede wszystkim nie będę się bać. Uczuciami, które dla mnie będą jakby podporą szczęścia, którymi bez przeszkód, po prostu będę mogła oddychać. / Endoftime.
|
|
 |
|
Siedziała na łóżku ściskając w dłoni test ciążowy . Zerknęła na niego . Na jego wystraszoną minę , drżące dłonie . Po policzkach popłynęły jej łzy . Wiedziała , że to nie tak sobie wszystko wyobrażali , nie tak miało być . Mieli to wszystko zaplanować . To nie miało być błędem tylko dopełnieniem . Teraz patrząc na dwie czerwone kreśli widzę jak jego życie się wali . Jego studia , marzenia . Mimo wszystko wiem , że mnie nie zostawi . Że będzie mnie wspierał na dobre i złe . Ale mam co raz większe wrażenie , że w końcu to wszystko się posypie . Że nie ułoży się tak jak byśmy chcieli . Przepraszam , Kurwa przepraszam za ten seks . raptownie .
|
|
 |
|
Zrozumiałam , że już nigdy nie wrócisz kiedy w rano nie budziłas mnie pocałunkiem w policzek i wołałaś na śniadanie , kiedy wieczorem przestałaś przychodzić ze mną czytać lub pograć w bezsensowne gry przy których zawsze jedliśmy coś słodkiego . Kiedy bez względu na to ile miałam lat outlalaś mnie kołdrą , przynosiłaś kota . brakuje mi twojego śmiechu a nawet kłótni . Ale niezależnie gdzie teraz jesteś ja zawsze będę pamiętać , zawsze będę cię kochać . raptownie .
|
|
 |
|
Chciałem iść do Boga po L4, daj mi wolne typie
Albo jakiś steryd żebym mógł zapomnieć o tym syfie...
|
|
 |
|
Bezbolesne rozstania - znasz je dobrze stąd
Że nawet na palcach może je policzyć ktoś bez rąk,
Gdy tracisz sens, nadzieja umiera z nim,
I nie pomoże nawet typ, którego wybiera dym tu nic.
|
|
 |
|
Wszystko na mojej głowie, bo przecież nikt się nie wpierdala. Siemka, nie idę jutro do szkoły. Potrzebuję powietrza. Nie lubię ludzi. A co by było gdyby? Jejku jejku, idę na 'prawo agaty' . Od nadmiaru wina, głowa boli mnie /shhhhh
|
|
 |
|
nie wiem tak do końca kim jestem, wiem tylko że zbyt często bywam , bywam pod wpływem używek / nacpanaaa
|
|
 |
|
I nagle widzę go w tłumie,on,na pierwszy plan wyłania się fioletowy fullcap z pod którego nie sposób dostrzec barwy jego oczu,ale mi to niepotrzebne,dobrze wiem że i tak są przejarane.Dalej jego bluza,szerokie spodnie,słuchawki w uszach,sarkazm na twarzy,nie mogę oderwać od niego wzroku,nie liczy się to co dookoła,nie liczy się prawie potrącający mnie samochód gdy bezwiednie wyskakuję mu przed maskę,nie liczy się niebieskooki blondyn robiący dość śmiałe gesty w moją stronę.Dostrzega mnie,jest zaskoczony,wręcz zdezorientowany a przecież rzadko można ujrzeć go w takim stanie.Mijamy się,czuję jego ciało,jest blisko,zbyt blisko,chcę się zatrzymać,powinnam to zrobić,nie przecież nie mogę.Słyszę swoje imię,chwilowo zamieram,mój wyraz twarzy z niewypowiedzianym 'co jest''masz może ogień' pyta,głos lekko mu drży 'nie,przecież nie palę' 'no tak'i przeciągnięte 'sory'. Odchodzi,znowu,bez jakichkolwiek wyjaśnień,jak zawsze ,jak wtedy gdy byliśmy jeszcze razem /nacpanaaa
|
|
|
|